/ wiara

Przyjmiesz?

Dłonie, drżące dłonie… wyciągnięte jakby nieśmiało, z zawstydzeniem, niepewnością, ogromnym napięciem mięśni… i drżące palce… przepełnione w swym drganiu jakimś niedowierzaniem… chcące pochwycić coś, co wydaje się snem… czymś niemożliwym… - nie, nie w moim życiu, nie dla mnie.. takie rzeczy zdarzają się innym, ale nie mnie…
Pamiętam te wyciągnięte drżące przeżyciem chwili dłonie… przeżyciem tak zaskakującym. Otwarte, a jakby się zamykające. Otwarte by pochwycić, a zamykające się z przeszywającej niepewności.
A przecież w drugich dłoniach znajdował się tylko drobny prezent, coś co mówiło więcej niż kolejne wykłady i dowodzenia… ale stanowiło ich proste podsumowanie – by pokazać wartość, godność osoby, która siedziała teraz z napięciem i wyciągniętymi dłońmi jak małe dziecko oczekujące niespodzianki…
I jak małe dziecko, pochwyciła prezent szybko przyciągając dłonie do siebie jakby chcąc je schować z drobnym pakunkiem, by nikt nie zabrał, by chwila trwała i okazała się prawdą…
Mały prezent, niespodzianka, by dać komuś przeżyć jego godność i to że na prawdziwą miłość nie musi się zasługiwać. Jakże zaskakujący dla kogoś kto do tej pory w prezencie od życia otrzymywał tylko problemy…

ks. Mirosław Jadłosz

Przyjmiesz?
Share this