/ wiara

Po co nam dziś święci?

Nikt z nas nie jest święty - takie stwierdzenie można usłyszeć jako podkreślenie faktu, że każdy z nas ma cos "za uszami". Czy jednak Święci byli odrealnieni? Na tyle na ile ich znam... wręcz przeciwnie. To byli ludzie jak Ty i ja, którzy po prostu bardzo ale to bardzo zaprzyjaźnili się z Bogiem. Dziś, gdy podważamy wszelkie autorytety, a jednocześnie szukamy wzorców/trenerów/przewodników albo po prostu dowodów, że da się żyć normalnie w tym świecie bardzo potrzebujemy świętych. OK, na pewno ja ich potrzebuje! Nigdy nie zapomnę moich urodzin, gdy oglądaliśmy z Przemkiem film na youtube o świętym Filipie z Neri, albo gdy była kanonizacja Jana XXIII i chcieliśmy się dowiedzieć kto to taki był, albo gdy 1 listopada zmęczeni po zorganizowaniu Krakowskiej Nocy Światła zamówilśmy pizzę i oglądaliśmy film o Joannie D'orc... każda historia przemawiała do nas - ludzi współczesnych - z każdej z tych historii Bóg mówił do nas. Co więcej ich przykład pobudził nas abyśmy i my przybliżali się do Pana Boga, szukali Jego Obecności w naszej codzienności.
Czasem zapominamy, że Święci to nie osoby z mniej lub bardziej kiczowatych obrazków, a ludzie z krwi i kości, ci którzy borykali się z problemami, i właśnie w tych trudnych sytuacjach odnajdywali Boga z całą Swoją Miłością. Święci to osoby o których słyszysz: mogą to być znane osobistości, sportowcy, albo Twoi Rodzice, Dziadkowie, czyli ludzie wokół których żyjesz. Tych, których kochasz, którzy Cię inspirują, starają się ale też i upadają, bo są przecież tylko ludźmi. Różni ich jednak to, że wciąż i wciąż powracają do Boga i pozwalają, aby On działał przez nich wielkie rzeczy, a czasem bardzo zwyczajne, które łatwo przeoczyć - ci święci są moimi ulubionymi, to są święci w codzienności. Ścielą łóżko, zbijają gorączkę w chorobie, anonimowo pomogą, uśmiechną się do nieznajomego – sam konkret. Do takiego życia i Ty i ja jesteśmy zaproszeni.
Oj, bardzo dziś potrzeba nam świętych.

Po co nam dziś święci?
Share this