Czemu jak Kubuś nas woła jesteśmy przy Nim? Ludzie często dziwią się, że staramy się (nie zawsze nam to wychodzi) odróżniać gaworzenie od krzyku. Dziś, gdy Kuba ma prawie 5 miesięcy nadal uczymy się komunikacji, bo… ona każdego dnia się zmienia. Wiem już jak się zachowuje, gdy chce usnąć, jak „woła” o jedzonko, nawet wiem kiedy jak się przebudzi w nocy to nie ma szans, że uśnie tylko chce się bawić 😉 nie wiem jednak jeszcze jak reagować na ból jaki czuje w związku z ząbkami i uczę się tego. I… chcę się wciąż uczyć, nigdy nie przestać i uznać z dumą, że już znam nasze Dziecko. Myślę, że takie podejście wszystkowiedzącej jest początkiem końca nie tylko w tej relacji, ale każdej. Właśnie dlatego mimo, że mamy jednego Potomka dzielę się z Tobą tą refleksją, która w innych aspektach życia działa dokładnie tak samo. Jak uznajesz, że już wszystko wiesz i już nie musisz uczyć się to… przegrywasz! Ba, często nawet o tym nie wiesz.

Chyba wszyscy zgodzimy się, że najprostszym narzędziem jakie mają w swoich rękach rodzice to… władza jaką mają nad Tym Życiem, które tak szybko rośnie. Rośnie i rośnie i… nie myślisz chyba, że bez rozmowy, bez NAUCZENIA swojego dziecka, że może Ci ufać, że jesteś autorytetem nagle gdy stanie się nastolatkiem to odwoływanie się do narzędzia władzy cokolwiek da. Dziecku możesz zakazać oglądać telewizję, ale nastolatkowi… najpewniej okłamie Cię i wyjdzie do kolegi, aby złamać zakaz. Tym samym autorytet jaki masz jako rodzic wali się od samego fundamentu. Długo trwa jego odbudowanie… Widzę to także, gdy współpracujemy z różnymi firmami – nadal są szefowie, którzy odgórnie nakazują zachowywać się w taki lub inny sposób. Często na spotkaniach lub szkoleniach tłumaczymy, że takie podejście ma „krótkie nogi”, gdyż gdy szef nie widzi pracownik „odreaguje” robiąc Mu (świadomie lub nie) na złość i zadziała w sposób odmienny od tego jaki nakazałby szef. Tak naprawdę i firmy i rodziny działają w oparciu o to samo – reguły i pewnego rodzaju kulturę w której wiadomo DLACZEGO warto zachowywać się w taki, a nie inny sposób. Bez tego elementu, bez zrozumienia powodów nie wejdzie to w krew. Bo ani szef ani rodzic nie może być przy swoim pracowniku/podopiecznym cały czas. Tak, chyba w psychologii nazywa się to wychowaniem. Nie jest to jednak proces łatwy, ani… przypadkowy. Rozmawiamy o tym z Przemkiem, aby nie tyle działać w kontrze do zachowań, które nam się nie podobają co kształtować go świadomie. Dlatego właśnie zastanawiamy się jak zrobić, aby Kubuś wiedział, że jest bezpieczny (już dziś!), aby miał ugruntowane poczucie własnej wartości oraz wierzył, że może pokonać różne problemy wraz z Panem Bogiem. To samo się nie zmaterializuje w momencie, gdzie dziecko stanie się nastolatkiem!

Czy mam rację? W kwestii rodzicielstwa pewnie okaże się za jakieś 20-30 lat albo dopiero w Niebie, jednak chcę się wciąż uczyć Kuby, bo codziennie jesteśmy inni i zawsze jest coś do dopracowania, zmiany, aktualizacji w naszej relacji.

Zapisz się do naszego newslettera

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy tylko wartościowe materiały. Obiecujemy, że bzdur ani nachalnych reklam nie będziemy wysyłać.

Dziękujemy za zapisanie się do newslettera ubogacani.pl

Share This