W tamtym roku na początku listopada byliśmy w Warszawie na Targach Alergii i Nietolerancji Pokarmowej, gdzie w jednaj dużej hali mogliśmy zapoznać się z wieloma ciekawymi produktami zdrowej żywności, porozmawiać z ekspertami, wymienić się doświadczeniami. To były dwa niesamowite dni i mimo, że tylko Przemek mógł poddać się badaniom (już wiedzieliśmy, że jestem w ciąży!) i ja skorzystałam ogromnie podczas tego weekendowego wyjazdu.
W tamtym czasie były to początki ciąży na którą tak bardzo czekaliśmy, jednak gdy serce się cieszy…organizm zachowywał się tak, jakbym była chora. Co mam na myśli? Okropne mdłości, które trwały do południa i utrudniały funkcjonowanie, ciągle spałam i byłam zmęczona. Nie inaczej było podczas tego wyjazdu na Targi, cieszyliśmy się na ten wyjazd tym bardziej, że to była okazja, aby spotkać się z naszymi Przyjaciółmi! Wiedzieliśmy, że na Targach będzie sporo lekarzy i chcieliśmy opowiedzieć im o naszej przygodzie z moimi chorobami (Hashimoto, raz z niedoczynnością a raz z nadczynnością tarczycy, łuszczycą, przesiąkliwym jelitem, początkami RZS, anemią i innymi przypadłościami takimi jak trądzik czy wypadanie włosów), a właściwie o tym jak w 6 miesięcy dietą i modlitwą organizm wyregulował to czego przez 12 lat nie wyregulowano mi lekami (nieustannie tylko dokładając mi kolejną dawkę, kolejny lek, steryd itp.).
Pierwszego dnia pojawiliśmy się na Targach bardzo wcześnie, przywitaliśmy się z Przyjacielem i zaczęliśmy rozeznawać się wśród wystawców. Gdy mdłości i zmęczenie dopadły mnie niedługo po przybyciu szukałam jakiegoś wolnego krzesła na którym mogłabym chwilkę się zdrzemnąć. I tak sobie leżałam na Przemka kolanach, gdy w jednej z bocznych sal odbywały się warsztaty. Słuchałam ich jednym uchem i modliłam się, aby poczuć się lepiej, by skorzystać z tego jakże wartościowego czasu. Gdy poczułam się lepiej wyszliśmy z sali i trafiliśmy na stoisko z wodą jonizowaną. Tam z uśmiechem przywitał nas Arek i Janusz, którzy zaoferowali kubek wody jonizowanej. Nie chciałam nic brać, bo wiedziałam, że sprzęt, który mają jest drogi, a my teraz powinniśmy oszczędzać, aby móc pozwolić sobie na luksus niepracowania przez kilka miesięcy, gdy pojawi się Dzidziuś. Chcieliśmy nacieszyć się naszym Skarbem! Także nie chciałam urazić miłych Panów. Zaczęliśmy jednak rozmawiać, opowiedziałam im o mojej historii, ucieszyli się wraz z nami z poczęcia Dziecka i pogratulowali, podzieli się swoimi historiami zdrowotnymi, opowiadali jak to ważne, aby Mężczyzna był przy porodzie, jak przebiega ich rodzicielstwo, po chwili okazało się, że też są chrześcijanami i o ich Dzieci modlili się przyjaciele z zakonu, poprosiłam więc o modlitwę za Kubusia (wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że to Kubuś 😉 ). Nasz Przyjaciel z którym byliśmy na Targach żywo zainteresował się wodą jaką pił i gdy my rozmawialiśmy o Bogu, rodzicielstwie i Dzieciach to On dopytywał o wszystko na temat jonizatorów. Okazało się, że Japonii, gdzie ludzie żyją najdłużej jonizator jest w każdym domu oraz że jest szpital, który leczy ludzi podając tę wodę! To było bardzo ciekawe, ale od razu wiedzieliśmy, że nie kupimy tej maszyny, słuchaliśmy jednak, aby jak najwięcej dowiedzieć się o alkalizacji – przecież kasza jaglana alkalizuje, woda z cytryną, a Ci dwaj Panowie mieli wiedzy ogrom! Finalnie też skosztowaliśmy tej super-wody 😉 Chętnie odpowiadali na nasze pytania i nic nie chcieli nam „wcisnąć”. Czułam się jak na spotkaniu z ekspertami z którymi od razu chcesz się zaprzyjaźnić!

Po pierwszym dniu udaliśmy się na Ursynów, byłam zmęczona i nie wyszliśmy nigdzie, tylko przywitałam się z naszą Przyjaciółką u której nocowaliśmy i… poszłam spać. Rano wstałam i… nie miałam mdłości. Ucieszyłam się, bo czułam się NORMALNIE! Obwieściłam więc Przemkowi, że „Mdłości mi się skończyły”. Przemek zaś uznał, że super się śpi u Trzciny, bo ma dużo energii 🙂 więc pełni entuzjazmu udaliśmy się na drugi dzień Targów. Na miejscu czekał nasz Przyjaciel, który chciał kupić maszynę z wodą alkaliczną – poszliśmy więc na stoisko i na pytanie Janusza jak się czuję odpowiedziałam to, co  Przemkowi rano, że mdłości mi się skończyły – Janusz ucieszył się i powiedziała, że po tej wodzie Jego Żona też nie miała mdłości. Wryło mnie! Myślałam, że to po prostu ustąpiło. Przemek zaczął dopytywać o korzyści płynące z picia takiej wody. Okazało się, że:

  • przeciwdziała zmęczeniu, poprawia samopoczucie, bo odkwasza organizm (stąd Przemo mimo długich rozmów nocnych z Trzciną -naszą Przyjaciółką,u której nocowaliśmy miał tyle siły!)
  • dotlenia komórki, czyli ułatwia wszystkie procesy zachodzące w organizmie dzięki czemu chroni przed chorobami,  nawet przed nowotworami starzeniem się organizmu oraz wspomaga układ immunologiczny (bardzo mnie to zainteresowało 🙂 )
  • ujemny wskaźnik ORP (nawet kupiliśmy na innym stoisku wodę redox i zrobiliśmy badanie na kolejnym stoisku badając która woda ma najwięcej właściwości antyoksydacyjnych i zdziwiliśmy się, bo na naszych oczach okazało się, że wskaźnik ten był największy przy wodzie z maszyny, a porównanie to zainicjował nasz Przyjaciel (trzeba było tylko trochę pobiegać po stoiskach, ale eksperyment przekonał nas, bo stoiska te nie były ze sobą powiązane, a pomysłodawcą był Krzysztof, a nie któryś ze sprzedawców)
  • dostarcza minerały alkaliczne m.in. wapń, potas, magnez
  • dobrze nawadnia i nawet po ćwiczeniach nie ma tak dużych zakwasów, REDUKUJE ALERGIE (sprawdzone na Przemku od października 2016 do dziś, czyli lipiec 2017)
  • zmniejsza bolesność stawów, wzmacnia kości (tu ja odczułam,że po dwóch miesiącach picia wody alkalicznej to nawet jak zjem coś z glutenem to stawy nie bolą mnie w ogóle lub minimalnie i mogę normalnie funkcjonować, co do tej pory było przez klasyczną medycynę diagnozowane jako RZS w początkowej fazie)
  • pomaga przy zgadze (pod koniec ciąży męczyła mnie zgaga – zaczęłam na noc pić szklankę wody alkalicznej i tak też rozpoczynać dzień)
  • dobrze wpływa na sen (już po jednej  wizycie u nas, gdy pijemy wodę alkaliczną to nasi Goście opowiadają, że super im się śpi – zapewne ma na to wpływ także duża ilość śmiechu jaka jest przy okazji spotkań 😉 )

Także finalnie kupiliśmy maszynę i Janusz załatwił nam szybki montaż na śląsku. Nie byłabym jednak sobą, abym nie sprawdziła czy woda działa. Kilka razy więc nie piłam tej wody, aby sprawdzić czy nadal mam mdłości i… nie polecam sprawdzać 😉 kiedyś po takim teście, gdy miałam torsje w naszej łazience Przemek nieco zirytowany moim eksperymentem powiedział chłodno: „Mogłabyś już przestać eksperymentować – działa? Działa! To ciesz się”. Myślę, że Żona w łazience oddająca wszystko, co niestrawione to mało przyjemny widok, rozumiem więc postawę Przemka i postanowiłam już więcej nie eksperymentować, tym bardziej, że i dla mnie nie było to luksusem. Chciałam jednak sprawdzić czy to NAPRAWDĘ działa.

Także regularne picie wody alkalicznej pomaga nam oczyścić ciało, przeprowadzając skuteczną detoksykacje. Pomaga to usunąć wszystkie zakwaszone elementy, odpadki, toksyny i wszystko, co może zaszkodzić naszemu zdrowiu i przywrócić równowagę pH w naszym organizmie.  Wtedy komórki nie będą potrzebowały zatrzymywać płynów, aby zwalczać zakwaszenie. Pobudzi się również nasz metabolizm, wzmocni organizm, aby sam radził sobie z chorobami, opóźni starzenie!

A jeśli chcesz poznać Janusza.aby pomógł i Tobie wybrać odpowiedni sprzęt, zamontować powołaj się na nas 🙂 jestem pewna, że nasz pamięta 🙂 !
Kontakt: https://www.jonizatory.eu/