/ rodzicielstwo

Mój pierwszy Dzień Ojca

Czekałem na ten dzień ponad 30 lat, ale w końcu się doczekałem i dziś mogę po raz pierwszy świętować Dzień Ojca! Niesamowite uczucie, które wielokrotnie wzrasta w chwili, w której patrzę na Syna lub trzymam Go w ramionach. Nie da się ukryć, że Kubuś zawładnął moim sercem i czuję, że jest między nami więź. Jednak na początku, kwestia więzi z Synem była jedną z moich największych obaw.

Podobnie jak w kwestii samego porodu, również oczywiście w sprawach rodzicielstwa, ról jakie ma odegrać każde z rodziców i więzi z dzieckiem, słyszeliśmy nie jedną opowieść i „złotą radę”. Wiecie dobrze, że nawet gdy jesteśmy do czegoś przekonani, a słyszymy niemal z każdej strony coś zupełnie innego, nasza pewność co do poglądów i racji zaczyna troszeczkę się chwiać. Te osoby, które mnie znają wiedzą, że okazywanie emocji i mówienie o nich, nie jest moją najmocniejszą stroną. Tak więc obawy czy będę w stanie otworzyć się emocjonalnie na dziecko, mówić do niego, głaskać, przytulać, nosić, przebierać, itd. były mocno uzasadnione. Nieraz słyszałem historie, że ojciec jest od zarabiania, że na bliskość z synem przyjdzie czas gdy już trochę podrośnie i zacznie być bardziej „kumaty”, a na początku niech będzie z mamą. Ja jednak czekałem wystarczająco długo na pierwszego syna, a teraz miałbym … czekać aż podrośnie?! Ja chciałem od samego począć być mu bliski!

Pierwsza niezapomniana, majestatyczna chwila z Synem miała miejsce zaraz po porodzie, gdy go kangurowałem, podczas gdy Żona rodziła łożysko. Gdy Kubuś leżał mi na gołej klatce piersiowej, Ja zerkałem raz na Niego, a raz na Żonę. W pewnym momencie gdy spojrzałem na Syna, On … otworzył po raz pierwszy oczy! Dobrze, że wtedy siedziałem, ponieważ nogi na pewno by się wtedy ugięły. Moment nie do opisania słowami, a świadomość, że pierwszą osobą na jaką Kuba spojrzał byłem Ja, chyba zawsze będą powodować u mnie dreszcze emocji. Gdy już wróciliśmy do domu, każdą wolną chwilę chciałem spędzać obok Kuby, aby mógł czuć mój zapach, słyszeć mój głos i mnie widzieć, nawet jeśli wiem, że obraz ten jest jeszcze mocno rozmazany. Nie chciałem być jednym z tych ojców, którzy wpadają w wir pracy, a dziecko jest gdzieś na końcu całej listy obowiązków. Za każdym razem gdy przebieram Kubusia mówię do Niego praktycznie cały cas, aby mnie słyszał i wiedział, że Tata jest przy Nim. Wiecie, czasami sam się dziwie, że nagle zacząłem być taki „wylewny” i emocjonalny. A może cały czas taki byłem, tylko gdzieś to było stłumione w środku?

W pierwszych dniach nie było łatwo, ponieważ Kubuś często po przenosinach z rąk mamy na moje ręce zaczynał płakać. Na pewno mi to nie pomagało i nie dodawało pewności siebie. Jednak nie zrezygnowałem i po 3 tygodniach mogę z całą pewnością powiedzieć, że było warto i widzę również po zachowaniu Kuby na moich rękach lub podczas przebierania, że jest o wiele spokojniejszy, ponieważ nie jestem mu obcy!

Nadal nie możemy przestać się dziwić, że tyle jest pracy przy jednym małym dziecku, które jeszcze nawet nie chodzi i nie mówi, ale każdego dnia dziękujemy Bogu za naszego Syna, któremu codziennie oddajemy cząstkę siebie. Ten dzień na zawsze pozostanie w mojej pamięci … mój pierwszy Dzień Ojca na pełen etat!

Mój pierwszy Dzień Ojca
Share this