/ rodzicielstwo

Na Dzień Mamy - także do Tatusiów

Dziś Dzień Mamy, jednak to świetny pomysł, aby zastanowić się nad naszą relacją do dzieci. Dzieci są zależne od nas, dorosłych, a fakt ten często jest nadużywany i brutalnie wykorzystywany.
Z jednej strony mamy możliwość okazywać dziecku bezwarunkową miłość, okazywać akceptację, dodawać zachętę i być pocieszeniem w trudnych chwilach. Jak czerpać do tego siłę? Jeśli będziemy wpatrzeni w Jezusa Chrystusa i Jego przykład to staniemy się dla darowanych nam pod opiekę dzieci wyciągniętymi rękami samego Boga Ojca!
Z drugiej strony jeśli uznamy, że nikogo nie potrzebujemy, a najmniej Boga, jeśli pozwolimy, aby diabeł (w taki czy inny sposób) miał dostęp do nas samych to niestety będziemy też narzędziem zniszczenia w życiu naszych dzieci.
Dziś w to wyjątkowe święto pozwalam sobie podkreślić to wyraźnie: przez nas, przez matki i ojców, Bóg albo jest poznawany przez nasze dzieci, albo oddalają się od Niego widząc nasze własne życie. Ruszyło mnie ogromnie jak obudziłam się dziś rano marudząc i stękając, byłam zła, że Kuba się jeszcze nie rodzi… jednak gdy zaczęłam się modlić przyszła mi do głowy myśl, że to MOJE nerwy, którymi już teraz obarczam naszego (darowanego nam!) Synka. A to przez nas dzieci czerpią to, co jest najważniejsze – doświadczenie miłości, której źródłem jest przecież Bóg!
Czy to co widzą nasze dzieci zachęca je do rozwijania swoich możliwości, talentów i darów?
Czy to, co widzą w nas rozbudza w nich tęsknotę za Bogiem i przygotowuje do samodzielnego, twórczego życia czy oddala je od możliwości zaufania Bogu?

Widzę, że bycie mama to najbardziej twórce, ale też i ryzykowne zajęcie. Gdy myślę o relacji z naszym Synkiem – Kubusiem uświadamiam sobie jak bardzo potrzebuję doświadczenia Miłości Boga i Jego przemiany we mnie samej. Potrzebuję uleczeń z mojego własnego dzieciństwa, potrzebowałam terapii (na którą poszedł też Przemek) aby przepracować to, co było tak zamknięte we mnie, że wyparłam to. Potrzebowałam (i nadal potrzebuję) przebaczyć tym, którzy mnie skrzywdzili.

Po co ten wpis? Bo chcę po prostu powiedzieć, że nie jesteśmy w stanie dać naszym dzieciom więcej miłości niż sami przyjęliśmy od Świętego Boga. Bez tego tylko się będę frustrować i będę się biczować wyrzutami sumienia. Nie chcę tak!

A Ty?

Na Dzień Mamy - także do Tatusiów
Share this