/ Bóg

Ciąża i...co dalej?!

Gdy dowiedziałam się, że jesteśmy w ciąży, to miałam ochotę obudzić Przemka i od razu wykrzyczeć Mu tą wiadomość. Gdy wstał – nie mogłam wytrzymać, cieszyliśmy się jak dzieci! Tak długo czekaliśmy, tak wiele łez i walk z moją tarczycą! Tego dnia śmiało mogę powiedzieć, że latałam. Dumnie głaskałam brzuszek, Przemek czule całował od samego początku Dzidziusia (ja nie umiem się tak wygiąć 😉 ) – RAZEM trwaliśmy w celebracji Szczęścia. Gdy jednak brzuszek zaczyna być bardziej widoczny budzi… emocje. Ludzie pytani lub nie, znani lub nie, opowiadają o swoich … traumach (o dziwo, czasem ludzie, którzy nie mają Dzieci czują się w obowiązku pouczyć Przemka i mnie jak zmieni się nasze życie – jakbyśmy nie zauważyli!). Tak, przyszykuj się na historie rodem z dreszczowców. Na początku z grzeczności słuchałam tych przerażających historii co komu gdzie zaszyli, kto miał większe powikłania, kto bardziej cierpiał i jak bardzo dziecko… zniszczy nam życie. Coś nie grało w tych opowieściach. Zaczęłam zabierać te budzące się lęki (moje własne i zaszczepione przez innych) i opowiadać o tym Bogu. On sam wytłumaczył mi, że jeśli ktoś ma w sobie lęk, to nie da mi pewności.

Dziś, gdy jest coraz bliżej do porodu, a hormony powodują, że najmniejsza drobnostka wywołuje u mnie nagły napływ łez, który czasem kończy się wybuchem płaczu na wszelkie hasła typu „zobaczysz jak będzie miało bunt dwulatka”, „zobaczysz jak będzie nastolatkiem”, „nie masz za małych piersi na karmienie?” itp. reaguję asertywnie – nie chcę mieć nic do czynienia, z takimi opowieściami. Bogu dziękuję za tych ludzi, bo dziś wiem z kim dobrze się czuję, a z kim nie chcę rozmawiać na te tematy i ucinam (mniej lub bardziej grzecznie, acz zdecydowanie). W końcu każdy człowiek jest inny, a my chcemy nauczyć się NASZEGO Dziecka, który dla nas jest Darem, Wyzwaniem, a nie… problemem!

Przedwczoraj, gdy nie wyszło mi coś w kuchni wybuchłam płaczem i Przemek przybiegł szybko mnie utulić (KOCHANY!), tak uspokajając się w Jego ramionach zrozumiałam, że Bóg wysłuchuje moich modlitw – uczy mnie jak reagować. Gdy Kuba będzie płakał, też chcę dać Mu oparcie jakie czułam, móc spokojnie wycierać łzy i glutki w koszulę Przemka.

Co więcej wczoraj na modlitwie uświadomiłam sobie, ze przed ślubem również przestrzegano nas jak się to wszystko zmieni. I zmieniło! Dziś znamy się lepiej niż kiedykolwiek! Czy zawsze było łatwo? Oczywiście, że nie, ale nie jesteśmy naiwni, że zawsze będzie. Dlatego zamiast dawać się zarazić lękiem, zaczynam szukać rozwiązań, a nie problemów i chcę polecić Ci sposoby, które u mnie zadziałały – wykorzystaj to, co CHCESZ. Pouczona nakreślonymi doświadczeniami, nieproszona nie będę wchodzić w Twoje życie. Każdy z nas jest inny, każdy rodzic jest potrzebny i każde dziecko jest inne. Więc jak może istnieć JEDNA RECEPTA? Niech Bóg prowadzi Cię/Was, bo On najlepiej zna nasz wszystkich!

Pierwszą książką jaką zaczęłam czytać była „Księga rodzicielstwa bliskości” – najpierw przeczytałam ją sama, a teraz Przemek czyta ją nam na głos, rozmawiamy o tym, nieco oswajamy nową rzeczywistość zastanawiając się jak chcemy. Warto o tym rozmawiać, bo jesteśmy z różnych domów i to co dla Ciebie jest oczywiste, może nie być oczywiste dla Twojego Męża. Wszyscy chcemy dla dzieci jak najlepiej, ale są różne drogi. Wybierz to, co chcesz – tym autorzy zaskarbili moją przychylność, bo nie czuję się do niczego zmuszana. To bardzo mi pomogło, może i Tobie się przyda.

Po lekturze „Święte małżeństwo” – książkę puściłam w ruch, aby inne pary mogły skorzystać z tego bogactwa. Polecam! Nie inaczej jest z książką mówiącą o rodzicielstwie. Bardzo mnie uspokoiła i ustawiła myślenie, pozwoliła zweryfikować przekonania, a nawet Bóg posłużył się nią, aby uzdrowić kilkanaście dziur w moim sercu z mojego dzieciństwa i dorastania! Zachęcam Cię do nie-poradnika, a przygody pełnej refleksji w oparciu o Słowo Boże. Bóg jest najlepszym Rodzicem!

Książka ta dała mi dużo pewności w zaufaniu instynktom, które dał rodzicom Bóg. W końcu Dziecko to Cud od Boga, więc wyposaża nas – jak zawsze. Ta oparta na naukowych badaniach książka nie jest ciężka w swoim przekazie. Utwierdza mnie, że zbytnie przejmowanie się, które opisałam wcześniej nie służy nikomu! Także społecznie! Książka w duchu ubogacani.pl

Bardzo chcę karmić piersią, a ta książka układa wszystkie wyszukane przeze mnie informacje. Jeśli już szukałaś informacji na temat karmienia piersią – często usłyszysz sprzeczne. Dlaczego tak jest? Bo u każdego z nas trochę co innego działa. „Po prostu piersią” porządkuje wiedzę i zachęca, aby się nie zniechęcać 🙂 dziękuję Ewelinko za jej polecenie! Także Przemek wie, co ma robić, aby pomóc nam w tym zakresie.

Spokojnie, kniga jest pokaźna ale i zakres poruszanych zagadnień jest ogromny. To doświadczenia rodziców i pediatrów spisane w bardzo pozytywny sposób. Warto zajrzeć, by wybrać – tak jak proponują Sersowie, którzy wychowali 8 własnych dzieci (w tym jedno adoptowane) – to, co pasuje Wam i Waszemu Dziecku.

Jest też wersja dla Tatusiów, ale jej nie czytałam 😉 za to ta książka dosłownie przenosi moje serce w przestrzeń modlitwy. Czuję, że gdy ją czytam, to rozmawiam o macierzyństwie z samym Panem Bogiem. Jestem wdzięczna za tą pozycję i również Tobie ją proponuję.

Nie musisz kupować tych wszystkich książek, zachęcam do korzystania z bibliotek, OLX lub napisać na fb czy ktoś ze Znajomych Ci pożyczy. Opcji jest dużo, warto po nie sięgnąć, a nie roztrząsać nawrzucane Ci do głowy i wrażliwego serca problemy obcych Ci ludzi, obcych Ci dzieci. Błogosław i zostaw to!

Warto też poszukać dobrej położnej i/lub szkoły rodzenia – to kolejna dawka wiedzy. My jesteśmy zachwyceni podejściem zgodnym z naturą p. Ewy 🙂

Niesprawiedliwością byłoby nie wspomnieć, że mam mnóstwo osób, które ogromnie wspierają nas w początkach rodzicielstwa. Nie chcę z imienia dziękować, ale wiem, że osoby te będą tymi, do których zadzwonię po radę, gdy Kuba się urodzi i nie będę wiedziała co robić. Nie udzielanie rad bez proszenia jest ogromnym atutem. Dziękujemy Wam Kochani!

Życzę Ci wielu życzliwych ludzi, a Ci bombardujący własnymi problemami? Wybacz im i naucz się kilku asertywnych zdań „nie chcę o tym teraz rozmawiać”, „dziękuję, wszystko mam”, „proszę, zmieńmy temat” albo po prostu przekieruj rozmowę itp. To trening asertywności, który niewątpliwie przyda się w wielu innych dziedzinach.

Błogosławię Ci z serca i odcinam w imię Jezusa Chrystusa cały lęk, jaki chce się dostać do Twojego serca, które w Radości oczekuje na CUD!

Ciąża i...co dalej?!
Share this