/ Bóg

Cud życia, czyli o seksie inaczej

Niby wszyscy wiemy jak się przekazuje nowe życie, co więcej odarto tak intymne kwestie ludzkiego życia z wszelkiej tajemniczości. A jednak przy całej tej szeroko dostępnej informacji wydaje mi się, że nie porusza się istoty zagadnienia, a powtarza się jedynie utarte prawdy biologiczne. A my nie jesteśmy tylko ciałem. Mamy ciało, piękne ciało, ale mamy też psychikę i duszę.
Połączenie dwóch gamet: męskiej i żeńskiej, czyli zapłodnienie to nie wszystko. Ważne jest, że obie te komórki muszą być przygotowane i muszą istnieć warunki do zaistnienia faktu powstania nowego człowieka. Mało kto się zastanawia JAK to w zasadzie się dzieje, a ponieważ obecnie jestem w tym szczególnie wyczekiwanym stanie błogosławionym podjęłam ekspedycję naukowo-duchową, aby ten temat zgłębić 🙂

To w zasadzie jest wielka Tajemnica – o tym, że powstał odrębny człowiek nikt na początku nie wie. Nie mamy możliwości np. tak bardzo chcieć zapłodnienia, że ono się dokona, ani gdy się dokona nie ma szczególnych doznań, bo na początku ani mama ani tata nie wiedzą, że już są rodzicami. O tym dowiedzą się po objawach jaki zachodzą w organizmie kobiety, aby przygotować dom dla dzidziusia. Tak, to w głębi łona kobiety, w ukryciu, SAMO (?) się dzieje to, że powstaje człowiek. Do zapłodnienia potrzebny jest człowiek, ale już samo zapłodnienie nie jest w jego mocy. Mężczyzna oddał swoje komórki, ale to jeszcze nie jest życie. **Tak naprawdę nie wiadomo czy z danego aktu seksualnego będzie nowy człowiek, bo o tym nie decyduje moc człowieka. **Doskonale wiem, że można wielokrotnie stwarzać warunki biologiczne ku poczęciu (współżyć w okresie płodnym), a dziecka jak nie było tak nie ma. To dramat wielu małżeństw, które chciałby być rodzicami i wg biologii i medycyny nie ma przeszkód, albo takie przeciwwskazania istnieją i muszą czekać – zdaje się – w nieskończoność. ROZUMIEM! Rozumiem jak to jest płakać gdy przyjdzie okres, a wraz z miesiączką  przeżywać pewnego rodzaju żałobę. Zrozumie ten, kto starał się o dzidziusia. Te trudne doświadczenia nauczyły mnie, że **człowiek nie decyduje czy będzie dziecko, bo nie decyduje o życiu, lecz Stwórca. **Ludzkie komórki łączą się z mocą ducha i są nim ożywione. Medycyna nie wie jak to się dzieje, po prostu raz jest cud życia, a raz nie dochodzi do zapłodnienia mimo sprzyjających okoliczności. To ważne więc raz jeszcze powtórzę: człowiek nie daje życia, nie ma mocy dawania życia, bo przekazuje jedynie to, co dostał. DOSTAŁ! Rodzice współpracują z Bogiem w akcie stworzenia. On jako pierwszy wie, że powołał dziecko do życia, rodzice dowiadują się później. Być może dlatego mówi się o Bogu Ojcu? On wie pierwszy o tym, że dał życie? To już są moje dywagacje – wyraźnie zaznaczam!

Tak sobie myślę, że skoro nawet rodzice czasem się nie spodziewają, a Bóg wie że maleństwo już istnieje to… **człowiek jest zawsze owocem Bożej Miłości i współpracy z rodzicami dziecka. **Tylko, że w tej „trójcy” Bóg ma decydujący głos, bo On powołuje do życia nowego człowieka. Także u Boga nie ma dzieci niechcianych, nieplanowanych, przypadkowych czy jakichkolwiek innych. Przecież nie przeczyłby Sam Sobie i skoro stworzył to znaczy, że pokochał i zapragnął tego istnienia! Dlatego dziecko nieoczekiwane, niechciane przez rodziców lub jednego z nich, odrzucone przez dalszą rodzinę, bo wg nich „to już za dużo”, niechciane przez społeczeństwo, które uważa, że ma prawo do tego czy tamtego, to samo dziecko jest kochane ogromną Miłością przez Boga, tak wielką, że żadnego człowieka nie stać na tak wielką Miłość!

Kobieta po jakimś czasie domyśla się, że jest dziecko – zna tą tajemnicę i ma możliwość przyjęcia tej wiadomości z radością albo odrzucenia jej. Czasem po wstępnym zaskoczeniu i obawach przychodzi radość. A czasem nie… Wtedy podejmuje różne dramatyczne nieraz decyzje. Tylko te kroki podyktowane są strachem i jej relacją z ojcem dziecka. Bo jeśli on się ucieszy i okaże jej to, to ona wie, że nie jest sama, a są RAZEM. Jeśli jednak on się waha czy jednoznacznie ucieka – ona szuka rady… Ile osób frustruje to, że mama zdecydowała się zabić dziecko, ale mało kto widzi dramat kobiety, która zostaje sama i nie wie co robić: pyta więc koleżanki, rodziny. A dziś społeczeństwo nie sprzyja macierzyństwu! Ile razy jest tak, że lekarz doda swoje i powie, że dziecko będzie chore lub umrze – dzisiejsi „prorocy”. Boże wybacz, bo swoimi sądami można wyrządzić niewyobrażalnie wielką krzywdę! I nie tłumaczę tu mam, które dokonały aborcji. Po prostu kobiety takie często są tak samotne i przerażone, że boję się wczuwać w ich dramatyczną sytuację. Nie każda kobieta ma takiego Męża jak ja, który właśnie przyniósł mi coś  do picia, abym mogła pisać dalej 🙂 myślę, że w całej postawie wobec życia potrzeba serca, zrozumienia, otwartości – po prostu MIŁOŚCI!

Doskonale wiem, że maleństwo nie jest częścią mamy. Doszło to do mnie, gdy usłyszeliśmy jak bije mu serduszko. Kto ma dwa serca? Moje są płuca i śledziona, ale dziecko jest odrębnym człowiekiem. To jasne, że potrzebuje troski i miłości, ale kto z nas jej nie potrzebuje? 🙂 Dziś wiem, że rolą  mamy jest przyjąć i nie przeszkadzać. Dziecko samo zmienia ustawienie macicy, że staje się mieszkankiem. Życie rozwija się tak dynamiczne, że sami my – rodzice z badania na badanie jesteśmy zaskoczeni. Dziecko ma już łożysko, nie dałam mu go jako kołderki – to się zadziało samo 🙂 nosi się to maleństwo i jak mówi mi Przemek – zazdrości mi czasem, że to ja mam ten zaszczyt. Przemek za to nosi mnie na rękach. Wiem, że się nami zajmie, że wesprze i zrozumie, gdy hormony dają czadu.

Wszyscy powinniśmy czekać na radosny dzień narodzin nowego człowieka, który jest owocem ludzkiej miłości zakorzenionej w Bożej Miłości – rodzi się przecież człowiek przeznaczony dla wieczności!

Cud życia, czyli o seksie inaczej
Share this