Apostołowie prosili Pana: «Przymnóż nam wiary.»
Pan rzekł: «Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze”, a byłaby wam posłuszna».
Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: „Pójdź i siądź do stołu?”
Czy nie powie mu raczej: „Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił?”
Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono?
Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”».

Łk 17,5-10.

Dzisiejsza Ewangelia jest mi bardzo, ale to bardzo bliska. Dlaczego? Każdego dnia, podczas wieczornej modlitwy proszę Boga, aby przymnożył mi wiary. Wcześniej sądziłem, że aby być prawdziwym Chrześcijaninem należy mieć wiarę tak mocną, że nic nie jest jej w stanie naruszyć. Dziś wiem, że jesteśmy tylko ludźmi i fakt, że nasza wiara raz jest silniejsza, a raz słabsza jest czymś całkowicie normalnym. O tym też czytamy w dzisiejszej Ewangelii.

Wystarczy mała raczkująca wiara, a Bóg „wykorzystując ją” czyni rzeczy wielkie. Z ziarnka gorczycy, które jest bardzo niewielkich rozmiarów, wyrasta roślina, której wysokość sięga kilku metrów! Tak samo jest z naszą wiarą. Wystarczy niewielka nawet wiara, aby Bóg mógł z niej zrobić coś naprawdę wielkiego.

Dlatego też zachęcam Cię dziś do tego, abyś nieustannie prosił Pana, aby przymnażał Ci wiary. Pogłębianie wiary oznacza rozwój, co z kolei prowadzi Cię bliżej samego Boga i życia wiecznego w niebie. Amen.