/ Bóg

Czy dasz sobie pomóc?

Uczniom Jezusa przyszła myśl, kto z nich jest największy.
Lecz Jezus, znając myśli ich serca, wziął dziecko, postawił je przy sobie i rzekł do nich: „Kto przyjmie to dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmie, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto bowiem jest najmniejszy wśród was wszystkich, ten jest wielki”.
Wtedy przemówił Jan: „Mistrzu, widzieliśmy kogoś, jak w imię twoje wypędzał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodzi z nami”.
Lecz Jezus mu odpowiedział: „Nie zabraniajcie; kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami”.

Łk 9, 46-50

W dzisiejszej Ewangelii uczniowie Jezusa swoją postawą niejako zawłaszczają sobie prawo do Niego. Są zupełnie zamknięci na innych, a wręcz zabraniają im działań w imieniu Jezusa, ponieważ nie chodzą z nimi, czyli niejako nie należą do ich „zespołu misyjnego”. Ich postawa pokazuje, że to oni są najważniejsi, co potwierdza pierwszy werset Ewangelii „Uczniom Jezusa przyszła myśl, kto z nich jest największy”. Myśl ta bierze się stad, że uczniowie zdają sobie sprawę z tego, że dni Jezusa na ziemi dobiegają końca, a wtedy nadejdzie ich czas, więc zastanawiają się „który z nich będzie większy”. Dlatego też, zupełnie nie dostrzegają innych, którzy działają w imieniu Jezusa, mimo, że z nimi nie chodzą. Powinni zrozumieć, że sami nie wykonają wyznaczonego im zadania. Powinni być wdzięczni Bogu, że są inni wierzący służący w tej samej sprawie.

Jak często My mamy podobną postawę? Jak często zdarza nam się zupełnie nie dostrzegać pracy innych lub nie dopuszczamy do siebie myśli, że ktoś mógłby nam pomóc, a co gorsza wykonać dane zadanie lepiej od nas? Przecież my wiemy lepiej i potrafimy wykonać daną czynność tak jak nikt inny! Sam nie muszę daleko szukać przykładu. W minionym tygodniu na jednym z laptopów przestał działać nam internet, a nawiązanie nowego połączenia przez wifi było niemożliwe. Pomimo tego, że moje umiejętności usuwania usterek i błędów w komputerze są bardzo podstawowe, postanowiłem przekopać internet używając drugiego laptopa i rozwiązać problem. Po kolejnych 4h zrezygnowany poszedłem spać, ponieważ zbliżała się północ. Po kolejnej godzinie następnego dnia zrezygnowałem i zrobiłem to co Żona mi proponowała od samego początku, czyli telefon do informatyka, który jak się okazało problem rozwiązał w około … 10 minut! Gdybym nie spojrzał na siebie jak na tego „największego”, który ze wszystkim sam sobie poradzi, oszczędziłbym sporo czasu i nerwów.

Spróbujmy dzisiaj pomyśleć, jak My sami podchodzimy do innych. Czy nie stawiamy się niejako powyżej nich? Czy nie czujemy się od nich lepsi i przez to uważamy, że wszystko wiemy najlepiej? Może akurat dziś masz do wykonania zadanie, które Cię przerasta i nie wiesz jak do niego się zabrać? Poproś o pomoc i dopuść do siebie myśl, że możesz czegoś nie wiedzieć i wcale nie musisz się na wszystkim znać. Wtedy to ujrzysz jak** wielka siła jest w jedności**, więc pozwól dziś sobie pomóc,  ponieważ „kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami”. Amen

Czy dasz sobie pomóc?
Share this