Pamiętasz czas, kiedy pierwszy raz Ją zobaczyłeś? Jak wiele szczegółów potrafisz sobie przypomnieć z tego momentu? Gdzie i kiedy to było? Co sprawiło, że zwróciłeś na nią uwagę? W co byliście ubrani? Jak do Niej zagadałeś?A może Ona zrobiła pierwszy krok lub ktoś was sobie przedstawił? Zanim przeczytasz dalszy ciąg wpisu, zatrzymaj się teraz proszę na chwilę i przypomnij sobie ten dzień. Dzień, w którym poznałeś wybrankę swego serca, która jest dziś Twoją Żoną.

Gdy teraz to piszę i sam zaczynam wspominać ten moment, uśmiecham się szeroko i mam nadzieję, że Ty masz podobnie. Ok, ale pójdźmy krok dalej. Przypomnij sobie waszą pierwszą randkę lub wspólne wyjście gdzieś we dwoje, niekoniecznie jeszcze jako para. Gdzie to było? O czym wtedy rozmawialiście? Jak dużo szczegółów pamiętasz z tego wspólnego wyjścia? Ja pamiętam bardzo dobrze ten czas. Zaprosiłem po bardzo długich (kilka tygodni to dla mnie bardzo długo) próbach Agnieszkę na wspólny spacer. Jak się okazało wylądowaliśmy na herbatce, za którą Agnieszka usilnie chciała zapłacić i wręcz była oburzona jak nie chciałem od niej wziąć gotówki (pożyczyła te pieniądze od Przyjaciółki, do dziś nie ma przy sobie za dużo pieniędzy). Pamiętam, że całe spotkanie trwało jakieś 2,5 godzinki, a z tego jakieś 2 godziny … Ja gadałem! Nie wiem skąd się to wzięło, ale gadałem tak dużo, jakbym musiał Jej opowiedzieć całe swoje życie, bo więcej się już nie zobaczymy. I wiecie co? Po spotkaniu, gdy wracałem już po odprowadzeniu Agnieszki do domu moje myśli brzmiały mniej więcej tak: „Rany chłopie, zagadałeś ją całkowicie, teraz na pewno jest przygnieciona tym wszystkim i już się z Tobą nie spotka„. Natomiast najlepsze z tego wszystkiego jest to,że Aga myślała dokładnie odwrotnie! Była w wniebowzięta gdy mogła mnie słuchać i wczuwać się w moje opowieści. Była zaskoczona, że facet może tyle gadać i zarazem nie być męczący. Tak to było wyjątkowe pierwsze nasze spotkanie we dwoje! Potem oczywiście już były „oficjalne” randki, co po kilku latach zaowocowało narzeczeństwem, a potem małżeństwem.

Teraz w sierpniu minęły już 4 lata jak jesteśmy małżeństwem i wiecie co, nadal ze sobą randkujemy. Staram się zabierać Żonę co najmniej raz w tygodniu na randkę i przyznaje, czasem wychodzi mi to lepiej, a czasem … wcale, ale naprawdę się staram organizować nam wspólny czas. A czy Ty zabierasz swoją Żonę na randki? Czy dbasz o to, aby poza czasem dla dzieci, na pracę, jedzenie, spanie i wszystkie inne obowiązki był czas również dla Was? Gdy tak sobie obserwuje otaczające mnie małżeństwa to niestety często mam wrażenie, że zupełnie nie mają oni czasu dla siebie nie mówiąc już o randkach. Tak sobie też myślę, że pojęcie randek jest raczej zarezerwowane dla par, które jeszcze ślub mają przed sobą, bo przecież trzeba się starać, dbać o siebie i pokazać jak bardzo się kocha drugą osobę. I oczywiście wszystko fajnie tylko czy w małżeństwie już tego nie trzeba robić?! Czy zawierając związek małżeński wszystko już o drugiej stronie wiesz, więc nie musisz jej zapraszać np na kawę aby porozmawiać? Czy jako Mąż nie musisz już się starać dla Żony (no bo przecież już jest twoją Żoną, a nie „tylko” narzeczoną?) i pokazywać jej jak bardzo Ci na niej zależy? Dlaczego Panowie tak to zaniedbujemy? Oczywiście Pań również to dotyczy, natomiast piszę to stricte do Panów, jako że łatwiej jest mi pisać ze swojej perspektywy. Ktoś powie wszystko fajnie tylko skąd wziąć na to czas? Co zrobić z dziećmi? Ale nie mam pomysłu na randkę, itd. Tak sobie myślę, że to są tylko wymówki … niestety. Zamiast obejrzeć meczyk, serial, film lub kolejne wiadomości w tv spędź ten czas z Żoną. Zamiast siedzieć kolejną godzinę za kompem lub grać na konsoli, poświęć ten czas swojej drugiej połówce. Dzieci? Uwielbiam tą wymówkę. Wprawdzie sami nie mamy jeszcze dzieci i nie wiem jak to jest w praktyce, ale znam kilka małżeństw, które mają dwójkę, trójkę, a nawet czwórkę dzieci i na randki chodzą**, więc jak oni mogą to dlaczego Ty nie? Dla przykładu Marlena i Przemo mają czwórkę dzieci i gdy chcą iść na randkę My zostajemy z całą gromadką, a Oni mogą cieszyć się sobą. Można? Pozdrowienia dla Was, jesteście Małżeństwem przez duże M! Jedziemy dalej.

Brak Ci pomysłu na randkę? Zaufaj, że kobiety (w większości) wcale nie wymagają najdroższych restauracji, ekskluzywnych weekendów w górach itd. Dla Kobiety liczy się to, że o Niej pomyślałeś i zrobiłeś coś specjalnie z myślą tylko o Niej. Prawda drogie Panie? (PRAWDA! – dodaję ja, Agnieszka 😀 ). Ja też kiedyś uważałem, że aby iść na randkę to tylko na taką „z górnej półki”, nic bardziej mylnego. Nawet sobie nie wyobrażasz jaką frajdę możesz sprawić swojej Żoną, gdy zrobisz coś zaskakującego i coś czego Ona zupełnie się nie spodziewa! Przykład? Proszę bardzo. Jak być może część z was wie, podpisaliśmy z Agnieszką Krucjatę Wyzwolenia Człowieka, która oznacza ni mniej ni więc, że zobowiązujemy się do abstynencji. Jak ktoś chciałby poczytać więcej na ten temat zachęcam http://www.kwc.oaza.pl/jak-zostac-czlonkiem-kwc

W związku z tym nie mogłem zakupić do naszego wspólnego celebrowania czerwonego wina lub szampana więc co postanowiłem zrobić? Zakupiłem szampana dla dzieci Piccolo. Spróbujcie sobie wyobrazić minę mojej Żony, która zobaczyła mnie z lampkami do szampana i z „trunkiem” dla dzieci w ręce, mówiącego co świętujemy. Uwierzcie mi, że niespodzianka ta sprawiła Jej więcej radości niż najdroższy szampan świata. Dlaczego? Ponieważ zupełnie się tego nie spodziewała! Inny przykład. Zaprosiłem mają Żonę do najwyżej położonego baru na Śląsku i jednego z najwyższych w kraju na … kawę. Niby zwykła kawa, ale widoki przepiękne i kolejna możliwość rozmowy, powspominania i planowania. Innym razem poszliśmy na spacer do ZOO. Jak widzisz wcale nasze randki nie wymagają jakiś dużych nakładów finansowych, ale staram się aby były one kreatywne. Macie swoje ulubione miejsce? Jakaś herbaciarnia Wam się szczególnie miło kojarzy? Zabierz Ją tam i powspominajcie dawne czasy. Twoja Żona marzy, aby pójść do muzeum? Zabierz Ją tam, nawet jak nie przepadasz za sztuką. Ja nie lubię muzeów, jednak staram się raz na jakiś czas bywać w takich miejscach, ponieważ wiem, że to jest ważne dla mojej Żony.

Najważniejsza w tym wszystkim jest Twoja I-N-I-C-J-A-T-Y-W-A! Nieustannie pokazuj swojej Żonie, jak jest dla Ciebie ważna! Poświęcaj jej czas i wychodźcie razem z domu, nawet gdy zupełnie na to nie macie ochoty. Zarezerwujcie sobie czas na randkę np na sobotnie poranki lub wtorkowe wieczory. Dodajcie to do waszego kalendarza jako stały i ważny punkt dnia i tygodnia. Jeżeli zaczniecie to praktykować, zaręczam Ci, że Wasza relacja się polepszy, staniecie się sobie bliżsi i będzie pogłębiać więź, która jest między wami.

Małżeństwo to nie jest czas, w którym randki stają się nieaktualne. Wręcz przeciwnie! Małżeństwo to jest czas, w którym pielęgnuje się miłość do drugiej osoby, każdego dnia i w każdej sytuacji, a randki są znakomitym wypełnieniem tej codzienności. Tak więc zaplanuj teraz proszę gdzie zabierzesz swoją Żoną na randkę i niech ten czas będzie dla Was pretekstem do wspomnień, rozmowy, której dawno nie było lub zaplanowania czegoś wspólnie na najbliższy czas!