Jedną z najważniejszych rzeczy, jakie Kościół może zrobić dla młodych ludzi, jest dawanie im powodów do uśmiechu. Nasze kościoły i domy mogą być radosnymi miejscami i będą takie, jeśli sami poznamy tajemnicę radości

John Yates

Jak oblubieniec weseli się z oblubienicy tak Bóg twój tobą się rozraduje (Iz 62,5)

Był luty 2002.
Szesnastoletnia Sara odczuwała ogromne zdenerwowanie. Odkąd skończyła 5 lat, marzyła o zdobyciu złotego medalu na zimowych igrzyskach olimpijskich, ale ponieważ zajmowała dopiero 4 miejsce po paragramie krótkim w Salt Lake City, cieszyłaby się z jakiegokolwiek medalu. 2 godziny później Sara miała wykonać najważniejszy układ w swoim życiu. Nie potrafiła opanować nerwów, w związku z czym zadzwoniła do swojego starszego brata, Matta, który zawsze wszystkich rozśmieszał.
– Matty – powiedziała Sara – opowiedz mi jakiś kawał.
Bez zastanowienia Matt opowiedział jej dowcip o koniku polnym, który wszedł do baru.

Sara roześmiała się. To pozwoliło jej się rozluźnić i wykonać układ życia. Nie tylko zdobyła medal, ale odrobiła straty i sięgnęła po złoto, a tym samym zrealizowała jeden z najbardziej niewiarygodnych scenariuszy w historii sportu. Mat, który dzieli z nią łazienkę, skomentował to w następujący sposób „Czy teraz, kiedy jest mistrzynią olimpijską, będę musiał opuszczać klapę w sedesie?”.
Dziennikarze określili zwycięstwo Sary „najpiękniejszą historią tego stulecia”.
Aby osiągnąć ten cel, rodzice Sary z pewnością pokonali rzadko uczęszczaną drogę. 4 lata wcześniej w Japonii inna nastolatka zdobyła złoto, ale zapłaciła za to wysoką cenę: aby móc uczyć się pod okiem trenera, Tara Lipinski mieszkała bez ojca, odkąd skończyła 10 lat. Tim Goebel, brązowy medalista z  Salt Lake City, by móc trenować, zdecydował się na taką rozłąkę, gdy miał zaledwie 11 lat. Łyżwiarstwo figurowe nie jest bynajmniej jedyną dyscypliną sportu, która wiąże się z koniecznością mieszkania z dala od domu. Przyszłe gwiazdy tenisa w większości przypadków wysyłane są na południe USA, aby trenować z Nickiem Bollettierim, jeśli chce się zaś posłać dziecko do akademii Davoda Leadbettera, trzea wyłożyć, bagatela, 40 000 – 45 000 dolarów rocznie na kwaterunek, treningi i wyżywianie potencjalnych gwiazd golfa.

Rodzice Sary postanowili jednak zatrzymać córkę w domu i nie rozbijać rodziny, co zostało im wynagrodzone. Mama Sary – Amy – nazwała kiedyś Sarę „dr Sara” z uwagi na to, jaki wpływ miała na nią, kiedy kobieta zmagała się z rakiem piersi. Chemioterapia, radioterapia i przeszczep komórek macierzystych bardzo ją wyczerpały, ale wówczas do akcji wkraczała szóstka jej dzieci. Najstarsza córka – Rebeka – studiowała na Harvardzie, ale na weekendy przylatywała do domu, by zająć się młodszym rodzeństwem. Najstarszy z chłopców – David – oddawał mamie własne płytki krwi. Jego brat – John – jeździł z Sarą na zawody, na te na które nie mogła pojechać Amy, ponieważ była bardzo słaba i musiała leżeć w łóżku i nabierać sił – i trzymał komórkę w górze, żeby jego mama mogła chociaż posłuchać muzyki, przy której Sara wykonywała swój układ, a także długich oklasków po zakończeniu. Co ciekawe, w taki dni Amy była w stanie przyjąć więcej płytek krwi niż zazwyczaj!
To, czego Amy i Jej mąż doświadczyli, jest niezwykłe z jednego względu: niewielu z nas będzie kiedykolwiek dane przekonać się co czuje rodzic, którego pociecha zdobywa złoty medal olimpijski. Ale cóż to jest za radość, którą odczuwa się, kiedy dzieci jednoczą się w trudnej sytuacji i wszyscy wychodzą z niej cało!
To jest jedynie przedsmak przesłania zawartego w książce „Święte Rodzicielstwo”.

Czy zastanawiałeś się jak wyglądałoby życie gdyby nie… dzieci?
Jasne, potrafią dać nieźle w kość, ale czy to nie one uczą Cię jak być bardziej człowiekiem? Jak się poświęcać i nie oczekiwać nic w zamian?
Dzieci to dar dla nas wszystkich, a genialna książka „Święte Rodzicielstwo” – tego samego autora co napisał bestsellerowe „Święte małżeństwo” – ujmuje tan aspekt naszego życia w zupełnie innym świetle. Jestem pewna, że zadziwisz się i obudzisz wdzięczność Bogu za swoje Dzieci, a Dzieciom – za to, że po prostu SĄ i jak zmieniają Twoje serce w bardziej… kochające.
To jednak jest tylko jeden z licznych aspektów poruszanych w książce. Jeśli chcesz być świadomym rodzicem, który wykorzystuje swoje powołanie do jeszcze głębszego rozwoju, w tym także rozwoju duchowego. Rodzicielstwo to nie tylko szkoła życia, to droga do… świętości!

Nie chcesz przegapić UBOGACAJĄCYCH treści i okazji? Zapraszamy do zapisania się na Newsletter.