/ Bóg

Jak żyć w wolności – dzień 4

Twój Mąż albo Żona mają cechy, które Cię irytują? Dzieci są zbuntowane? Twoi Rodzice są trudni do kochania? Chorujesz i przez to czujesz ciągle ograniczenia?

To wspaniale! Nie, nie zwariowałam! To są wspaniałe okazje do kochania. Tak naprawdę tego uczymy się tylko i wyłącznie w praktyce – w miejscach, gdzie żyjemy. W pracy, w domu, względem samego/samej siebie!

Miłość, miłość, miłość, ciągle o niej piszę. Wiele się o niej mówi, także wśród chrześcijan: Jezus Cię kocha, Bóg jest Miłością. Choć doskonale wiem, bo dotyczy to także mnie, że czasem jesteśmy bardzo daleko od autentycznej, wzajemnej miłości. Bóg jednak daje nam przykazanie, abyśmy się wzajemnie miłowali (J 15,12). Nie mówi, kochaj jak Ci się podoba Jego ciało, albo jak jest miły. Czemu Bóg nakazuje nam miłość?

Miłość znaczy więcej, niż cokolwiek innego na całym świecie. Można mieć super pracę, ale nie mając miłości – to jest niepełny sukces. Możesz mieć super ciało, ale jeśli jest bez ducha jest równie piękne, co i puste. Można mieć ekstra samochód i dom, lecz nie mając w nim ludzi do kochania to są tylko gadżety, które cieszą chwilkę. A gdy zostaje się samemu wieczorem czujesz, że serce krzyczy, pragnie. Czego? Przecież wszystko mam! Nie, brak …. Miłości! Zostaliśmy z Niej stworzeni i aby odnaleźć prawdziwego siebie trzeba kochać. To przykazanie miłości jest wskazówką dla nas, jak tutaj na ziemi być coraz bardziej pełnym.
Czemu piszę to w kolejnym dniu walki o wolność? Bo ocenianie, niewybaczenie jest powodem lęku w naszym życiu, tym niepokojem o którym mówił św. Augustyn:

Niespokojne jest serce moje, póki nie spocznie w Tobie.

Gdy nie kochamy Boga, siebie samego i siebie nawzajem pojawia się w nas strach. **To dlatego jesteśmy gnuśni, rozżaleni, roszczeniowi, boimy się, nienawidzimy się i biczujemy poczuciem winy innych, a także… siebie! **Nasze zranione emocje, obawy czy frustracje to nasze mechanizmy obronne. A także nasze destrukcyjne zachowania – wszystko to dlatego, że brak miłości!

Tyle, że wielu z nas po przeczytaniu do tego momentu zasmuci się albo obrazi, że muszę się starać jeszcze bardziej! A i tak ledwo dajemy radę z tymi wszystkim nakazami jacy mamy być a jacy nie.

Właśnie dlatego w dniu 2 wyzwania pisałam, że to Bóg walczy. Co to znaczy w praktyce? Tylko Bóg może nas przemienić – tak na maksa, prawdziwie, od środka. Już św. Paweł radzi Rzymianom, aby poddali się Bogu całkowicie, uwierzyli, że to Bóg przejął inicjatywę, a wtedy przyjmą chętnie – z wdzięcznością i uwielbieniem – wszystkie okoliczności, których Bóg używa dla naszej przemiany.

Zrozum (piszę to także do siebie), że Bóg ma wyjątkowy plan na Twoje życie! Zaczęło się to dawno temu, gdy Cię stworzył. Nie jesteś tylko połączeniem plemnika z komórką jajową. Masz unikalne wnętrze, cechy wyglądu, zdolności, miejsce urodzenia, rodzinę. I absolutnie NIC w  Twoim życiu nie jest przypadkowe. Bóg z Miłością dosięgnął Cię i przyciągnął do siebie przez różne okoliczności.
Jeśli przyjąłeś Jezusa Chrystusa jako swojego Pana i Zbawiciela to narodziłeś się na nowo – jeśli nie NAPISZ – kontakt@ubogacani.pl poprowadzę Cię jak to zrobić, albo zapytaj swojego księdza lub inną osobę, która narodziła się na nowo przez Ducha Świętego. Bóg działając według swojego planu chce, abyś stał się pełny i kompletny.
Dlatego tak zaczęłam dzisiejszy wpis, bo jestem PEWNA, że Bóg stawia na naszej drodze ludzi trudnych, by pokazać nam, że nie umiemy ich kochać. Nie robi tego, aby było nam przykro, ale byśmy Jemu dali okazję aby kochał i nas i tych ludzi Bożą przemieniającą Miłością. To On chce kochać przez nas, chce tylko, abyśmy uwierzyli w Niego bardziej niż polegali na własnych zdolnościach.

Przez te 4 dni ta prawda niejako wyryła się w moim sercu. Działy się bardzo trudne dla mnie rzeczy za które nie chciało mi się dziękować. Często nie czuję NIC na modlitwie! Nie wiem czego chce ode mnie Bóg. Wcale nie jest mi jakoś łatwiej niż Tobie. W takich chwilach siadam z moją Biblią i modlę się. Szukam cytatów z Biblii i chcę bardziej niż na swoich emocjach polegać na Słowie Boga. To nie oznacza, że emocje są złe! Nie, po prostu bardziej ufam Bogu niż moim „czuciom”, a przynajmniej bardzo się staram!
Wierzę, że te moje boje są z natchnienia Ducha Świętego, dzielę się nimi z Tobą, abyś też usiadł i uwielbił Boga za swoje życie. CAŁE życie! Zbyt długo ufałam swoim emocjom, zmysłom, rozumowi, który budował moje przekonania o życiu. Jak przełamiemy te zwyczaje z Bogiem to jesteśmy w stanie prawdziwe żyć wiarą. A miłość nie będzie już kulą u nogi i kolejnym nakazem, którego jak nie spełnimy to pójdziemy do piekła, tylko naturalną konsekwencją płynącą z wiary.

Co teraz?
Przyznaj się do swojego braku miłości Bogu, a potem poddaj się Jego przemieniającej Mocy Miłości. Opowiedz Bogu o swoim życiu – poznajcie się. Podziękuj za najbardziej bolesne chwile, ale zrób to szczerze i nie wystawiaj Boga na próbę. To nie trik – to Osoba, która tęskni za Twoim prawdziwym głosem.

Nie, to nie jest koniec. To początek wspaniałego Drogi 🙂

Jak żyć w wolności – dzień 4
Share this