Jest w naszej kulturze sprawa szczególnie delikatna i bolesna, dlatego ośmielam się ją poruszyć. Nie chcę obrażać  nikogo, jestem od tego naprawdę daleka, ale naprawdę wiele matek nie jest gotowa do wypuszczania dziecka z domu. Zbyt często same przegrywamy swoje relacje, a przecież tak bardzo chcemy, aby wszystko było dobrze…

Większość matek w chwili, gdy rodzi się dziecko lokuje wszystkie uczucia w dziecku. A Mąż? Nieświadomie idzie w odstawkę. Jest dziecko i dziecko jest najważniejsze. Dlatego Przemek wygrawerował mi na kielichu do wody lub soku: „Najważniejszym człowiekiem na świecie jest mój Mąż” i zachęcam wszystkie Panie czy już obecne Mamy czy przyszłe Mamy, aby też miały taką przypominajkę, aby się nie pogubić, gdy skupiacie swoją miłość na nowym członku rodziny.
Można, tak można z dziecka zrobić boga… niestety ze z każdego i ze wszystkiego można. I tu ważne: dziecko jest ważne! Bardzo pragnę dziecka, razem pragniemy. Nie chodzi mi o to, że mamy się nie zajmować dziećmi! Nie zrozumcie mnie źle. Chodzi o to, że uzależnienie swoich nadziei i poczucia szczęścia od reakcji jakiegokolwiek grzesznika jest co najmniej ryzykowne. A uzależnienie się od reakcji małoletniego grzesznika to skazywanie siebie na pewne rozczarowanie i – niestety – bardzo prawdopodobną depresję. Zatem dziecko wymaga waszej opieki – to oczywiste! Ale to więź, relacja Mąż i Żona dają poczucie bezpieczeństwa waszemu dziecku. Naprawdę to najlepszy posag dla dziecka.
Jednak z tego priorytetu małżeństwa wynika mnóstwo problemów, bo… Mąż to nie dziecko. Nie da się ubrać jak chcesz, ma własne zdanie i doświadczenie. Ma swoje zranienia i ułomności, a dziecko… dziecko takie czyste, do ukształtowania… To dla mnie nadal niezwykła przygoda. Co myślę, że znam Przemka – zdarza się coś, co pokazuje mi, że moja „znajomość” nie jest absolutna. To jednak temat na osobny … opasły tom większy niż encyklopedia 😉
Faktem jest jednak to, że dziecko wymaga czasu, przede wszystkim czasu mamy. Ale proszę pamiętaj, że dziecko jest tylko dane na wychowanie, czyli na jakiś czas i mamy je wychować WSPÓLNIE do tego, żeby było samodzielne. Samodzielne czyli w praktyce, aby wyszło z domu bez naszego bólu, histerii i płaczu, a mąż? Mąż jest do końca życia. Pamiętasz? Tak obiecaliście sobie. I mimo, że w danej chwili fizycznie nie jest możliwe, aby małżonkowie spędzali wyłącznie z sobą tyle czasu ile wcześniej, ale to nie znaczy, że mąż jest mniej ważny. Dlatego ja i proszę Ciebie, abyśmy o to dbały. Jak? Konkretnie Mu o tym mówić, znaleźć sposoby, aby to okazać. Poznajcie się w nowej służbie jakim jest rodzicielstwo.

Czemu to piszę?

Chyba każde małżeństwo musi się w tym zmierzyć. A mamy siebie nawzajem wspierać i prowadzić do Boga – wtedy to jest ŻYWY KOŚCIÓŁ.

Warto mierzyć się ze sprawami trudnymi, bo to jest jak z przysłowiowym kubłem zimnej wody – chwilę szok, a później … budujemy Szczęście na jakim nam zależy.
Błogosławię Wam z serca!
Pragnę, abyśmy wzajemnie się UBOGACALI.

Fragmenty z książki „Żyć zgodnie z naturą” za zgodą i z błogosławieństwem Jacka Pulikowskiego: www.jacekpulikowski.pl