/ dieta

Ze 170,78 do 1,98 w 6 miesięcy!

I rzekł: Jeżeli pilnie słuchać będziesz głosu Pana, Boga twego, i czynić będziesz to, co prawe w oczach jego, i jeżeli zważać będziesz na przykazania jego, i strzec będziesz wszystkich przepisów jego, to żadną chorobą, którą dotknąłem Egipt, nie dotknę ciebie, bom Ja, Pan, twój lekarz.

2 Mojżeszowa 15,26
 

Jak już pewnie wiecie, parę dni temu byliśmy z Żoną na badaniach, aby sprawdzić jak się miewa Jej tarczyca. Od 12 lat Agnieszka próbuje unormować hormony tarczycy i przez ten czas zwiedziła razem ze mną niejednego lekarza, który czasem pomagał, a czasem … Nie neguje tutaj absolutnie endokrynologów, ponieważ każdy z nas jest tylko człowiekiem, natomiast faktem jest, że przez nieuwagę jednego z nich, moja Żona brała przez pewien czas leki na niedoczynność,  podczas gdy jej tarczyca „nagle” przeszła w nadczynność! Na szczęście poszliśmy do innego lekarza, który od razu stwierdził, że coś nie jest tak jak należy. Wpis ten nie będzie narzekaniem na lekarzy, natomiast chciałem Wam przedstawić drogę jaką razem przeszliśmy, aby wynik TSH z grudnia 2015 roku, który wynosił 170,78 przy górnej normie … 4,94, zmalał w 6 miesięcy do … 1,98!!! Dodam, że pozostałe wyniki badań nadnerczy oraz wątroby też są SUPER!

Pozwólcie, że skupię się głównie na ostatnich 6 miesiącach, natomiast zanim o tym, muszę wspomnieć o jednym bardzo ważnym momencie, który miał miejsce w lutym 2014 roku. Moja Żona miała wówczas nadczynność tarczycy, a wraz z lekarzem postanowiliśmy, że będzie leczona jodem radioaktywnym. Leczenie to polega na kontrolowanym zniszczeniu komórek tarczycy i zmuszeniu ich do zmniejszenia wydzielania hormonów tarczycy. Wiem, że brzmi to strasznie, ponieważ sam gdy usłyszałem o jodzie … radioaktywnym przekopałem cały internet i pytałem kogo tylko mogłem czy to jest bezpieczne? Jakie mogą być konsekwencję jodu? itd. W naszym przypadku jod sprawdził się książkowo, ponieważ tarczyca zmniejszyła się dwukrotnie i przeszła ponownie w … niedoczynność. Co było najtrudniejsze w tym czasie? Fakt, że moja Żona promieniowała i musiała na okres 1 miesiąca zachowywać od wszystkich, w tym również ode mnie, odpowiedni dystans był chyba najgorszy. Lekarze mówili, że najlepiej dla mnie byłoby gdybym się na ten czas wyprowadził z domu, natomiast ja wiedziałem, że zupełnie nie wchodziło to w grę. Tak więc zostałem w domu, a Agnieszka cały miesiąc spędziła w naszej sypialni, a nasz kontakt ograniczał się jedynie do podawania Żonie posiłków, ciepłej herbaty i kawy oraz zmiany ubrań. Z racji tego, że Agnieszka promieniowała wszystko to z czym miała kontakt np ubrania, pościel, koce, sztućce, kubki itd. musiało zostać wyrzucone. Dodatkowo sprawę komplikował fakt, że był to luty, a więc temperatury nie rozpieszczały, a sypialnie praktycznie cały czas trzeba było wietrzyć, bo ten specyficzny zapach roznosił się po całym mieszkaniu. Tak więc możecie sobie tylko spróbować wyobrazić moją Żonę, która leży przy otwartym oknie w lutym, odizolowana, pod wieloma kocami i kołdrą cały miesiąc. To był bardzo ciężki dla nas czas, natomiast dzięki Bogu, leczenie przyniosło oczekiwany skutek i tarczyca się zmniejszyła.

Potem był czas, w którym dalsze leczenie polegało na … zwiększaniu dawki leku co ostatecznie za-skutkowało tym, że z początkowej dawki 50, Agnieszka zaczęła brać dawkę … 200! I to nadal było mało. Próbowaliśmy też wizyt u zielarzy i brania witamin w większych dawkach, natomiast mimo usilnych starań, wyniki cały czas były o lata świetlne od normy. Na szczęście mieliśmy obok nas ludzi, którzy zawsze nas wspierali i tak np. nasz Przyjaciel-Mentor Krzysztof, powiedział, że zna osobę, która pomogła innym osobom z problemami tarczycy … dietą. Wiedzieliśmy, że zdrowe odżywianie się, pozytywnie wpływa na organizm, natomiast czy może uzdrowić … tarczycę? Stwierdziliśmy, że nic nam nie zaszkodzi spróbować, ponieważ tak czy inaczej nasze organizmy na tym zyskają. Już od wielu miesięcy odżywialiśmy się zdrowo, więc myśleliśmy, że przyjdzie nam to bardzo łatwo, natomiast … tak nam się tylko wydawało.

Odstawiliśmy na początek całkowicie gluten i laktozę. Już wcześniej mocno ograniczyliśmy te produkty, natomiast faktem jest, że raz na jakiś czas kupowaliśmy np. serki kozie, chleb żytni czy … zamawialiśmy pizzę, myśląc, że odżywiamy się na tyle zdrowo, że nic nam to nie zaszkodzi. Piszę cały czas w liczbie mnogiej, ponieważ Ja również przeszedłem na tą dietę, aby Żonie było łatwiej i aby w lodówce nie kusiło ją coś, czego akurat nie może jeść. Przyznam, że na początku było to dla mnie bardzo ciężkie, ponieważ nie wyobrażałem sobie moich posiłków bez produktów takich jak: twaróg czy ser żółty, jednak z czasem stało się to zupełnie normalne. Jako że w naszym domu przeważnie to Ja robię zakupy, byłem zszokowany kilkoma faktami. Po pierwsze, nie zdawałem sobie sprawy z tego w ilu produktach obecny jest gluten oraz laktoza! Do dziś zdarza mi się kupić produkt, którego składu nie czytam będąc przekonany, że „jest ok”, a w domu mam wielkie zdziwienie gdy okazuje się, że np. probiotyk czy mięso zawiera … laktozę! Kolejne zadziwienie polega na tym, że robiąc zakupy w wielkich sklepach i nie kupując przetworzonych produktów, a same zdrowe rzeczy wydaje … MNIEJ PIENIĘDZY! Pojęcie „zdrowa dieta” kojarzyła się wiecznie z „drogą dietą”, natomiast tak nie jest. Oczywiście może taką być, gdy kupujemy sobie np produkty bio, krewetki czy halibuta, natomiast bez tego da się żyć! Już Wam pisze co takiego Ja kupuję jadąc do hipermarketu. Na mój koszyk składają się: warzywa i owoce (wcale nie bio), strączki takie jak fasola, groch, ciecierzyca, soczewica ( bez soi, której nie wolno spożywać przy problemach z tarczycą), wafle ryżowe, kawy, herbaty, mrożonki, jajka, ryby, kakao, oliwa z oliwek , olej kokosowy oraz orzechy, nasiona i bakalie. Te wszystkie składniki w zupełności nam wystarczają i dbają o nasze zdrowie oraz … oszczędności przy okazji.

Być może zwróciliście uwagę, że nie ma w powyższych składnikach … mięsa. Otóż od około 3 miesięcy nie jemy również mięsa i przyznam, że dla mnie to była najtrudniejsza przeszkoda do pokonania. Od zawsze każdego dnia, nie wliczając piątku, mięso królowało na moim talerzu, a teraz nie ma go w ogóle! Na początku zupełnie nie potrafiłem sobie tego mięsa zastąpić i często było głodny nawet zaraz po … obiedzie! Wyrzucając tak wiele produktów z naszej diety, które dotychczas były dla nas normą, musieliśmy niejako na nowo nauczyć się gotować. Na początku nasze potrawy były … mówiąc delikatnie mało smaczne, źle przyprawione, rozgotowane, twarde itd. Z czasem dopiero opanowaliśmy sztukę przygotowywania ciecierzycy, której wcześniej nie kupowaliśmy, nauczyliśmy się robić naleśniki z … ryżu, kotlety z … kalafiora, sernik z … kaszy jaglanej. Stało się to dla nas wielką przygodą i improwizacjami w kuchni, a teraz gdy mamy gości, non stop słyszymy „jakie to pyszne”, „z czego to jest?”, „dacie mi przepis?”. To bardzo miłe i pokrzepiające dla nas, ponieważ są oczywiście dni (tzw. kryzysy),w których w naszym domu słychać tekst mojej Żony … chcę bułkę pszenną popić szklanką mleka 🙂 Mi oczywiście jest o wiele łatwiej, ponieważ gdy jesteśmy np. na jakiejś uroczystości to mogę i często jem np ciasto, które jest na mące pszennej, natomiast tak jak pisałem powyżej, Ja nie mam problemów z tarczycą jak również uczulenia na gluten, więc mogę sobie na to pozwolić. Na szczęście nasza rodzina i znajomi gdy ich odwiedzamy stają na wysokości zadania i przygotowują np ciasto z mąki bezglutenowej, aby również Aga mogła sobie zjeść coś słodkiego. To miłe 🙂

Po niedługim czasie gdy wprowadzaliśmy te wszystkie zmiany do naszej diety, moja Żona czuła, że jej organizm radzi sobie coraz lepiej, czego efektem były np. niełamiące się paznokcie, jak również coraz lepsze samopoczucie i większa ilość energii. Nie miała już takich dni, w których od rana do wieczora leżała w łóżku i spała większość czasu, nie bolały Ją również kości tak jak przy grypie, ponieważ usunęliśmy gluten z diety. Tak więc wszystko szło w końcu we właściwym kierunku, jednak cały czas nie mieliśmy pewności czy za tym wszystkim pójdą lepsze wyniki hormonu TSH.

Jednak zanim poszliśmy na badania, pojechaliśmy na rekolekcje weekendowe Talitha Kum w Krakowie i tam to dopiero się podziało 🙂 W rekolekcjach tych można uczestniczyć tylko raz i nie należy opowiadać o tym, co tam się dzieje, więc nie opowiadam, ale zachęcam ABSOLUTNIE KAŻDEGO aby w tych rekolekcjach wziął udział. Odbywają się one również w innych miastach, więc polecam się zapoznać z tym tematem. Jako, że nie można opowiadać o szczegółach, wspomnę tylko, że podczas niedzielnego spotkania moja Żona miała … spoczynek w Duchu Świętym i poczuła coś czego jak się domyślacie nie da się opisać. Gdy wróciliśmy z tych warsztatów od razu zrobiliśmy badania i wynik był … niesamowity … w 6 miesięcy zeszliśmy z poziomu TSH 170,78 do 1,98! Dodam jeszcze, że od około roku nie byliśmy u żadnego lekarza, a nasze „leczenie” polegało „tylko i wyłącznie” na modlitwie naszej, rodziny i bliskich oraz trzymaniu diety. Nawet teraz jak o tym pisze trudno mi w to wszystko uwierzyć, więc domyślam się jak Wy macie ciężko.

Jednak to wszystko o czym napisałem wcześniej miało miejsce i nie ma tu za grosz koloryzowania i naginania rzeczywistości! Raz jeszcze chcę powiedzieć, a raczej napisać, że absolutnie nie neguję tutaj tych wszystkich lekarzy, u których byliśmy, natomiast fakt jest taki, że przez ostatni rok naszym lekarzem była … modlitwa i dieta. Bóg posłużył się tymi wszystkimi ludźmi, aby uzdrowić Agnieszkę!

Na koniec chcielibyśmy podziękować wszystkim tym, którzy nas wspierali w tym trudnym czasie. Tym którzy się za nas modlili i pościli, Krzysztofowi, który pomógł nam w diecie, lekarzom, którzy na pewno z całych sił chcieli nam pomóc oraz oczywiście Bogu, który przeprowadził nas przez naszą własną pustynię, na której było bardzo ciężko, a teraz nas z niej wyprowadził.

Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza poranna i twoje uzdrowienie rychło nastąpi; twoja sprawiedliwość pójdzie przed tobą, a chwała Pańska będzie twoją tylną strażą.

Izajasza 58,8

Ze 170,78 do 1,98 w 6 miesięcy!
Share this