/ codzienność

Reguły w związku - po co to komu?!

Bardzo dokładnie pamiętam dzień 7 czerwca 2014 roku. Był to dzień mojego powrotu z wyjazdu i jeden z najwspanialszych dni w moim życiu! Dwa tygodnie wyczekiwania, tęsknoty i ciekawości… Nie wiedziałam co stanie się po powrocie do domu ale czułam, że będzie to coś niesamowitego. Gdy dojechałam na miejsce i wysiadłam z autokaru, nie interesowało mnie nic oprócz tego, żeby się już z Nim przywitać i wtedy Go zobaczyłam. Rzuciłam torbę i pobiegłam w Jego stronę, rzucając mu się na szyję. Byliśmy wtedy tylko przyjaciółmi, ale był najważniejszą osobą w moim życiu (i dalej jest :)). Byłam przeszczęśliwa! Pamiętam doskonale, że następnie poszliśmy na spacer. Właściwie nie wiedziałam jak mam się zachowywać. Gdzieś w środku wiedziałam jednak, że on czuje to samo co ja. Na początku szliśmy i rozmawialiśmy. Dosłownie o wszystkim. W pewnym momencie zapadła jednak cisza. Zatrzymaliśmy się. Stanął na przeciw mnie. Wiedziałam co się za chwilę stanie. Pamiętam co do szczegółu jak się czułam. Byłam straszne zdenerwowana i ze stresu drgały mi policzek i warga. Teraz się z tego śmieję, ale wtedy nie było mi do śmiechu, Krzysztof jak zawsze spokojny wpatrywał się w moje oczy, po czym mnie pocałował…

Było to dokładnie dwa lata temu, jednak wydaje nam się jakby to zdarzyło się wczoraj. Za każdym razem z ogromnym uśmiechem na ustach wspominamy te chwile. Był to jeden z wielu wspaniałych dni, które przeżyliśmy razem. Choć musimy przyznać, że nie zawsze było kolorowo. Miało miejsce wiele trudnych momentów, rozmów, problemów przez cały ten czas. Na początku jednak zamiast wspierać się nawzajem i rozwiązywać je razem, tylko się raniliśmy. Być może zastanawiasz się teraz, co może wiedzieć o prawdziwym związku dwójka ludzi w tak młodym wieku, która jest ze sobą dopiero 2 lata. Otóż tak, paradoksalnie może, choć już na początku chcemy zaznaczyć, że nie jesteśmy specjalistami od związków. Jedynymi specjalistami jakimi jesteśmy, to od własnego związku!

W ostatnie wakacje, przez pół dnia, rozwiązywaliśmy jeden problem. Udało nam się! Poznaliśmy się bardziej i jeszcze bardziej się pokochaliśmy! Wielka radość! Nasz przyjaciel zapytał nas, jak wskoczyliśmy na kolejny poziom relacji. Odpowiedź była bardzo spontaniczna, ale jak najbardziej trafiona. Obraliśmy je jako zasady naszego związku. Jaka była odpowiedź?

ROZMOWA, CZYSTOŚĆ, MĘŻCZYZNA PROWADZI.

Za każdym razem, gdy rozmawiamy o tych zasadach z dziewczynami, słyszymy ogromny sprzeciw, negujący trzecią zasadę. Dlatego od niej też zaczniemy.

Gdy ja, jeszcze wtedy jako zadziorna i uparta dziewczyna, która lubi postawić na swoim, usłyszałam, że to Krzychu powinien prowadzić nasz związek, byłam strasznie zła, ale w końcu się zgodziłam. Jak na tym wyszłam? To był strzał w dziesiątkę! Jeszcze nigdy wcześniej nie czułam się tak bardzo kochana i bezpieczna! Rzuciłam mojemu mężczyźnie wyzwanie. Musiał poprowadzić nasz związek, zaopiekować się mną, zadbać o moje bezpieczeństwo, podjąć wiele decyzji. Zaufałam Mu i nie zawiodłam się na Nim, a nasza relacja nigdy nie była taka wspaniała! Moje zdanie nadal się liczyło, dalej mogłam podejmować decyzje, ale w sprawach ważnych, dotyczących np. naszego związku, to Krzysiek mówił ostatnie słowo. Nawet jeśli popełni błąd w jakimś wyborze, czy decyzji, to zdaje sobie sprawę z tego, że to On ponosi za to odpowiedzialność.

Jacek Pulikowski opowiedział kiedyś anegdotę na ten temat (postaram się ją jak najlepiej przytoczyć;)). Było to wspomnienie rozmowy z małżeństwem z dużym stażem. Zapytani o to, jak to możliwe, że po tylu latach nadal są razem i tak się kochają, mężczyzna odpowiedział: ,,To bardzo proste! Na początku podzieliliśmy się obowiązkami. Ja wziąłem te wszystkie duże problemy na siebie, a żona te proste, codzienne sprawy.” Zapytany o to, jak to wyglądało w praktyce, odpowiedział: ,,Cudownie! O niczym nie musiałem decydować!” Tak więc nie wychodzimy na tym tak źle! Trzeba jednak zaznaczyć, że niestety nie każdy chłopak nadaje się do prowadzenia związku i nie jest to nasze widzi mi się, lecz kwestia dojrzałości danej osoby.

Kolejną zasadą, którą chcemy omówić jest ROZMOWA. Nie tylko o drobnych, przyjemnych i nie raz błahych sprawach, ale też o tych trudnych, czasami nieprzyjemnych. Dzięki takim rozmowom, poznajemy siebie nawzajem, swoje serca, marzenia, plany, zranienia, rzeczy które lubimy i takie które nas denerwują i których się boimy. Wiemy jak możemy poprawić humor drugiej osobie, albo jak zaplanować randkę tak, żeby druga połówka była szczęśliwa. I jeszcze wiele, wiele innych. Oczywiście jeśli rozmowa przeprowadzona jest odpowiednio. My mamy jeden bardzo ważny dla nas schemat rozmawiania. JA-UCZUCIE-FAKT. Na przykład: ,,Ja nie czułam się bezpiecznie gdy ty jechałeś szybko samochodem”. Dlaczego uważamy, że taki schemat jest dobry? Bo nie oskarżamy drugiej osoby. Mówimy o swoich uczuciach, a tego nie da się podważyć. Jest różnica między wcześniejszym przykładem, a tym: ,,Ty jechałeś szybko, bo chciałeś mi zrobić na złość, chciałeś mnie zdenerwować!”. Nie wiemy co druga osoba miała na myśli robiąc, lub mówiąc coś. Być może nawet nie pomyślała, że to mogło Cię urazić, bo dla niej było to coś całkowicie normalnego. Dlatego właśnie schemat ten jest dla nas tak bardzo ważny. Lecz to nie wszystko. Ważny jest także feedback, czyli informacja zwrotna. Nie raz nie wystarczy, że powie się coś wedle schematu, bo druga strona i tak może to źle zrozumieć. Dlatego warto zawsze dopytać, gdy nie jesteśmy czegoś pewni. ,,Czy chodziło Ci o „to” i o „to”?”. My na początku nie załapaliśmy schematu, ale z czasem nauczyliśmy się używać go automatycznie.

I ostatnia zasada, czyli CZYSTOŚĆ. Wiele razy słyszeliśmy od rodziny: ,, Ale przecież musicie się sprawdzić, musicie się zabawić, popróbować!”. Chyba nie da się tego skomentować lepiej niż nasz przyjaciel: ,,Tak, HIV-a też musicie spróbować”.
Wiemy, że ta zasada nie jest łatwa i wiele doświadczeń odbija się na naszej seksualności.
W przypadku większości ludzi najczęstszym wytłumaczeniem jest, że: ,,Przecież się kochamy, więc możemy!”. BZDURA. Albo: ,,Nad seksualnością nie da się zapanować i lepiej się poprostu „wyżyć”!”. JESZCZE WIĘKSZĄ BZDURA. Nie jesteśmy zwierzątkami, żeby nie być wstanie panować nad swoim ciałem i popędem. Nie potraficie się powstrzymać? Po prostu nie spotykajcie się, kiedy jesteście sami i możecie się znowu skrzywdzić. Dlaczego to takie ważne? Odpowiedź jest prosta. Jeśli nie jest to w małżeństwie, w warunkach bezpiecznych, to prędzej, czy później któraś ze stron (zazwyczaj kobieta) nie czuje się bezpiecznie, traci poczucie własnej wartości, czuje się wykorzystana. A to tylko kilka przykładów. Co więcej, nawet nie wie dlaczego. ,,Przecież wszystko jest okej, to wszystko z miłości…”. Nie, to nie jest miłość. To się nazywa EGOIZM. ,,Ale przecież jest bezpiecznie!”. Tak? Czy jeśli pocznie się dziecko, będziecie w stanie je utrzymać, wychować i, co najważniejsze, POKOCHAĆ? No właśnie.

To są nasze trzy zasady, którymi się kierujemy. Niestety nie od początku. Gdybyśmy tylko właśnie wtedy zaufali nie sobie, a Bogu i wszystkim Bożym ludziom, stawianym na naszej drodze, obyłoby się bez wielu cierpień.

To, co z tym zrobisz, będzie Twoja sprawą. Z autopsji wiemy, że czasem lepiej posłuchać czyichś rad, zaufać. Nie krzywdzić się przez naukę na własnych błędach. Błędy popełniać będziemy zawsze. Kiedy jednak można jakichś uniknąć, po co się w to pakować? My uważamy, że nie warto

Laura i Krzysiek

Reguły w związku - po co to komu?!
Share this