/ codzienność

Wiara

Temat wiary jest tak szeroki, że moglibyśmy pisać cały czas na ten temat. Dziś jednak chciałbym poruszyć tą kwestię z punktu widzenia kiedyś, a dziś.
Jeśli oglądałeś nasze świadectwo to wiesz, że pochodzę z rodziny, która podobnie jak większość (w moim odczuciu) ludzi uznających się za osoby wierzące – wierzy ale … nie praktykuje. Tak więc trudno było mi doświadczyć w  czasach mojej młodości żywego Boga. Chodzenie do kościoła było dla mnie męczarnią, Pismo Święte było dla mnie księgą zupełnie abstrakcyjną i niezrozumiałą. Na wszelkie święta spoglądałem z perspektywy prezentów i czasu wolnego np. od szkoły, a praktycznie zupełnie nie wiedziałem na czym one tak naprawdę polegają i dlaczego w ogóle są.
Wszystko to zmieniło się w momencie, kiedy poznałem Agnieszkę, która zaczęła mi pokazywać na czym naprawdę polega wiara w Boga, modlitwa, poznawanie Pisma Świętego i … życie wieczne, które było dla mnie totalnie nie do pojęcia na tamten czas. Gdy się poznaliśmy, moja jak się później miało okazać przyszła Żona, była bardzo blisko Pana Boga i była bardzo szczęśliwa, co mi przytrafiało się dość rzadko. Zaczynałem więc Ją wypytywać o różne kwestie, które dla mnie były niepojęte na tamten moment, a Ona z dużą cierpliwością tłumaczyła mi poszczególne tematy. Patrząc na to z dzisiejszej perspektywy, to był czas, w którym zaczęło się tak naprawdę moje nawrócenie i prawdziwie pójście w stronę Boga.

Co się zmieniło w praktyce? Praktycznie całe moje życie!

Kiedyś rozpoczynałem dzień od oglądania telewizji informacyjnej, a kończyłem oglądaniem … telewizji informacyjnej! Dziś rano do śniadania puszczam sobie krótkie nauczanie np. ks. Pawlukiewicza lub o. Adama Szustaka, a wieczorem czytam Pismo Święte. Telewizji nie oglądam w ogóle i aby mnie nie kusiło nie mamy w domu kablówki ani … telewizora 🙂 Straszna oszczędność czasu, mam teraz czas na sprawy o wiele bardziej rozwojowe i satysfakcjonujące – polecam sprawdzić! Dawniej byłem w kościele parę razy do roku, dziś jestem w każdą niedzielę, święta, mam też za sobą post w intencji mojej Żony, który polegał na chodzeniu na poranną Mszę Świętą na 7.00 przez cały luty, z czego jestem dumny! Kiedyś Pismo Święte było dla mnie niezrozumiałe, dziś często to Ja tłumaczę Żonie konkretny fragment w odniesieniu do teraźniejszości, co sprawia mi dużą satysfakcję! Dawniej strasznie bałem się śmierci i myśl ta powodowała wręcz mój paraliż, a dziś raduje się perspektywą życia wiecznego i wiem, że jesteśmy tutaj tylko na chwilę. O ile dobrze pamiętam to o. Adam Szustak powiedział, że najlepszą rzeczą jaka może się przytrafić Chrześcijaninowi tutaj na ziemi to … śmierć. Bardzo mocne stwierdzenie, jednak w moim odczuciu bardzo trafione.

Dziś moja wiara nie jest idealna, a Ja oczywiście nie stałem się osobą święta i bez grzechu, jednak wiem, że moje życie stało się pełne, satysfakcjonują i na pewno jest budowane na Bogu! Czuję dużą satysfakcję z przebytej drogi i każdego dnia wstając jestem ciekaw co tym razem Bóg dla mnie przygotował. Strasznie spodobała mi się historia, którą usłyszałem na jednaj z konferencji, gdy jeden z mężczyzn codziennie rano wstając mówi Panie Boże Twój ulubieniec wstał, a Pan Bóg wtedy całe niebo stawia na nogi, bo wie, że mężczyzna ten tak ufa Panu, że jest gotowy zrobić dla niego wszystko.

Jakieś 10 lat temu to ja opowiadałam Przemkowi o mojej relacji z Bogiem: o tym jak mnie znalazł, pokonuje moje słabości, jak prowadzi i ogromnie KOCHA. Dziś często to Przemek pokazuje mi konferencje , czyta Biblie, a nawet w konkretnych sytuacjach życiowych nawiązuje do Słowa Bożego. Po prostu wskazuje mi Pana Boga.
Kiedyś modliłam się, aby Przemek był dla mnie przewodnikiem w sprawach wiary, autorytetem i głową naszej rodziny. Wczoraj sobie uświadomiłam, że… JEST! To się stało dzięki Bogu! Ja wbrew temu co widziałam, po prostu maksymalnie o to prosiłam. Czy modlisz się za swojego Męża nawet jeśli rozum podpowiada, że to nie ma sensu?
Czy nie zapominamy jak działa Bóg? Zawsze zadziwia mnie jak czytam Ewangelię, że często przed uzdrowieniami Bóg pyta chorych „Co chcesz, abym Ci uczynił?”. Bóg patrzy w serce – serce do serca.
Poprzez codzienność sprawdza czego naprawdę chcemy, a On chce nam dawać wszystko co chcemy** i dużo, dużo więcej. **Właśnie nasze życie jest na to dowodem, choć ciągle upadamy – Bóg jest wierny i podnosi nas, przypomina o ogromnej godności i wartości jaką mamy w Nim.
Gdy byłam w liceum moja Ukochana Przyjaciółka powiedziała mi żebym modliła się o swojego męża. Dziwne polecenie to było dla mnie, bo ogromnie i przeraźliwie bałam się relacji… w życiu nie pomyślałam, że mogłabym być żoną. Mimo to zaczęłam przemycać tą intencję do swoich modlitw. A dziś? Często słyszę, że kobiety zazdroszczą mi tak troskliwego i odpowiedzialnego Męża. Tak, jest naprawdę męski. Ale mało kto wie ile lat modliłam się za Niego, aby nie narobił głupot w życiu, aby był całym sercem przy Bogu, mało kto wie jak w naszym małżeństwie pościłam, walczyłam, a czasem mówiłam – ufam Ci Jezu i po prostu TRWAŁAM w Chrystusie pragnąć aby kochał mnie tak jak chce. *Czy potrafisz odpuścić własne plany i oczekiwania, aby iść za Chrystusem? *
Dla mnie wiara to nie zbiór zakazów i nakazów, a żywa MIŁOŚĆ Boga ukazująca się m.in. w naszym małżeństwie mogę, dlatego pisać do Was o tym jak na co dzień Bóg nas prowadzi, na ile dajemy Mu się poprowadzić.
Modlę się, aby każdy kto czyta teraz te słowa maksymalnie przylgnął do Boga. Bo jak Boga się nie widzi to często jest tak, że On po prostu trzyma nas w czułym przytuleniu.
Po prostu BĄDŹ.

Wiara
Share this