/ codzienność

Samoocena

Przemek: U mnie z samooceną było tak, że przed przełomowym wydarzeniem w moim życiu, czyli nawróceniem czułam się jak zero, albo jak w piosence „mniej niż zero”. Bardzo często byłam wyśmiewana ze względu na tuszę czy sposób ubierania się. Moja Mama lubiła mi mówić jak mam stać, ubierać się, zachowywać i …. żyć. „Brudy należy prać w domu” – mówiła, a ja uczyłam się nie pokazywać, że coś mi nie pasuje. Czułam, że mam nie być jaka … jestem! I to nie wina Mamy, dziś wiem, że nie mogła mi dać więcej niż sama miała. Zaczęłam więc grać w piłkę i nie tylko. Także w grę pozorów. Po pierwszych sukcesach zauważyłam jak wzrasta moja popularność u rówieśników, to był okres buntu i naprawdę wielkich głupot za które mi wstyd. Po nawróceniu uznałam, że Bóg chce abym była … grzeczna i pełna sukcesów (skrajność). Oczywiście to nie było przemyślane, to odbywa się niejako w podświadomości. Miałam inne „oficjalne wersje” dlaczego coś robię. Okłamywałam samą siebie! Po co?! Myślałam, że zasłużę na Jego Miłość tak jak próbowałam zasłużyć na uwagę Rodziców. To musiało się wywalić. Bolało.
Dziś uczę się przyjmować Prawdę. Jestem dorosła i sama wybieram jak chcę żyć, choć wiele razy czuję się bezradna. Bóg uczy mnie i pokazuje, że idealny i wszechwiedzący jest tylko ON – Bóg, a ja nie muszę taka być. Nie muszę! To bardzo zdejmuje ze mnie presję bycia perfekcyjną, zasługiwania sobie na czyjąś uwagę, uznanie czy Miłość. Skłamałabym, że jest to dla mnie proste i przyjemne, ciągle się uczę, ale ta Prawda daje mi dystans do siebie i innych.

Aga: Dziś mamy 1 czerwca 2016 roku, czyli jak co roku święto wszystkich dzieci, które już się nie mogą doczekać, aż dostaną coś od swoich rodziców i nie tylko.
Wczoraj zupełnie przypadkowo usłyszałem dwie historie osób, które chyba się nawet nigdy nie spotkały, ale ich opowiedzieli było bardzo zbieżne i ogromnie pouczające. Jeden z nich ma córkę, dziś już jest pełnoletnia, a drugi syna, który nie wiem w jakim jest wieku, ale to nie jest najważniejsze. Opowiedzieli Oni o wyprawach ze swoimi Dziećmi, które zaczęli Im organizować w momencie, gdy mieli kilkanaście lat.
Jeden opowiedział, że jeździł ze swoim synem w góry i nie było by może w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że postawili sobie za cel, że nie mogą nic kupować do jedzenia, mogą co najwyżej coś otrzymać, a spać mogą tylko w swoim namiocie, który sami będą rozkładać. Nie mogli też korzystać ze schronisk aby np. się umyć, a całą trasę rozłożyli sobie na parę dni. Jednym słowem – męska wyprawa pełną parą! Moja wyobraźnia mocno zaczęła działać gdy tego słuchałem i strasznie zazdrościłem temu chłopcu takiej wyprawy z tatą, a to była tylko jedna z wielu wypraw jakie razem odbyli. Oczywiście doświadczenie jakie ten chłopiec nabył, umiejętności oraz emocje jakich doświadczył cały czas procentują w jego życiu. Nie ma On problemów z wyrażaniem własnego zdania, przejmowaniem inicjatywy i z własną samooceną. Dlaczego? Ponieważ jego tata pokazał mu co oznacza być facetem! Co to znaczy brać odpowiedzialność za swoje czyny i decyzje! Jak to jest gdy nie ma co zjeść i gdzie się umyć, albo jak to jest spać praktycznie pod gołym niebem! Panowie ilu z Was przebyło taką wyprawę ojcem? Ja nie licząc może trzech wyjść z tatą i dziadkiem na mecz nie mam się czym pochwalić niestety. A ilu z Was wzięło na taką wyprawę swoich synów? Myślę, że dziś jest świetny moment aby chociaż zacząć planować taką wyprawę.
Drugi ojciec, o którym wspomniałem wyżej ma córkę i również zadbał o jej samoocenę już od najmłodszych lat. Opowiadał, że co roku gdy jego córka przynosiła świadectwo szkolne, on zabierał ją na wycieczkę po różnych większych miastach Polski i Europy. A jak zdała maturę polecieli do … Nowego Yorku! Przebywanie z wieloma tak różnymi ludźmi sprawiło, że niesamowicie szybko dojrzała emocjonalnie, poznała bardzo ciekawych i różnorodnych ludzi, nie wspominając już o tym, że biegle posługuje się językiem angielskim, a dziś pracuje bez kompleksów dla amerykańskiej firmy. Ktoś powie: „super ale mnie nie stać na takie podróże”. Mówiąc szczerze mnie też nie, a podróż do Nowego Yorku jest jednym z moich marzeń. Natomiast nie trzeba jeździć, aż tak daleko aby pokazać swojej córce, że jest dla nas bardzo ważna. Panowie czy zaprosiliście swoją córkę np. do kawiarni, aby pobyć ze sobą, porozmawiać i spędzić ten czas razem. Może dziś jest dobry dzień na wypad do kawiarni lub gdziekolwiek indziej? Nie ważne gdzie, najważniejsze, że RAZEM!
Niestety żyjemy w czasach, w których myślimy, że dając dziecku drogi prezent załatwiamy sprawę i możemy wrócić do swoich rzeczy, a dziecko jest zadowolone. Tylko zapominamy o tym, że przedmioty nie wychowują! Nowy telefon nie sprawi, że dziecko będzie potrafiło poradzić sobie w życiu, a nowe ubranie, nie wpłynie na to, że nie będzie się czuło samotnie. My wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za siebie nawzajem, w tym oczywiście nasze dzieci. Poświęćmy im dziś szczególnie czas i pochwalmy, przytulmy i spędźmy ten dzień z nimi inaczej niż zwykle!

Dziś 1 czerwca, Dzień Dziecka – życzymy Wam i Sobie przyjęcia Prawdy, że Bóg nie kocha nas bardziej jak coś wykonamy, On dziś szaleje na Twoim punkcie. Jesteś Jego Ukochanym Dzieckiem! Co z Tym zrobisz?
A jak to jest z Twoją samooceną? Jaka jest Twoja historia?

Samoocena
Share this