/ burza

Pragnienie, aby być lepszym

Zauważyłam to dopiero podczas rozmów z kapłanami – ostatnio to sobie uzmysłowiłam. Jak przychodziłam i zachwycałam się kazaniem o. Szustaka lub ks. Pawlukiewicza zawsze była jedna reakcja z drugiej strony:

A gdybyś słyszała moje wczorajsze kazanie

lub

W ostatnią niedziele tak grzmiałem, że pierwsze rzędy przesiadły się do tyłu.

Celowo wyjaskrawiam, bo nie chodzi mi o to, że księża są jacyś źli – NIE! Są kochani i modlę się za kapłanów, bo bez nich nie ma Kościoła. Jestem wdzięczna Bogu, iż  pokazał mi, że każdy z nas chce być … lepszy! Tak, u siebie też to zauważyłam, a księdzem nie jestem 🙂
To** naturalne i dobre pragnienie rozwoju** może jednak być czasem niebezpieczne.
Bo co się dzieje z sercem, które musi ciągle coś udowadniać innym? Gdy musi argumentować sobie i wszystkim wokół własną wartość? Tragedia, bo… gubi SIEBIE.

Później ludzie w moim wieku lub starsi (nie, nie tylko mężczyźni) z przerażeniem stwierdzają, że nie żyją własnym życiem! To tak bardzo boli, że najczęściej kończy się jeszcze większym zranieniem siebie lub innych. Bo idziemy w tango bez opamiętania, znajdujemy sobie nowy obiekt westchnień, uciekamy w pracę, aby gdzieś zbudować swój azyl…
A takie postępowanie oddala Cię od prawdziwego „ja”, które ma swoje własne i niepowtarzalne talenty. Nie każdy świetnie śpiewa i tańczy, nie każdy musi być mówcą, ale ważne, abyś odnalazł siebie. I to jest wyjście z sytuacji (więcej o szukaniu siebie piszę tutaj).

Co zrobić – tak w praktyce?
Po pierwsze: podziękuj Bogu za co tylko dasz radę wymienić! Jeśli ciągle narzekasz to zasłania Ci to sporo dobra i patrzysz jakby przez zabrudzone okulary. Spokojnie, można to wyczyścić wdzięcznością. Ta na początku może przychodzić Ci z trudem. To jednak „mięsień”, który można wyćwiczyć systematycznym treningiem. Zawsze też możesz dołączyć do Maratonu Wdzięczności i biec z innymi wspaniałymi i wdzięcznymi ludźmi, którzy niejedno w życiu widzieli: https://www.facebook.com/events/1009839755775918/

Po drugie: uklęknij i przeproś Boga, samego siebie i innych za rzeczy które narobiłeś/aś. Jeśli trzeba napraw swój błąd. To początek nowego życia, nie chodź w poczuciu winy, ale naucz się odpowiedzialności za to, kim jesteś i kogo dostałeś wokół w darze, aby się zaopiekować! Nie jesteśmy samotnymi wyspami.

Po trzecie: poproś Boga, aby pomógł Ci się odnaleźć. Całe Niebo walczy o Ciebie, ale o Ciebie prawdziwego, a nie o fałszywkę budowaną latami. Z Bogiem nie ma nic niemożliwego, a życie z Nim to fantastyczna Przygoda!
Pomyśl nad tym. Zrozum. Zacznij nareszcie ŻYĆ!

Pragnienie, aby być lepszym
Share this