3 pochwały 1 nagana

Zastanawiałaś/eś się kiedyś jak często chwalisz swojego współmałżonka? A czy w ogóle go chwalisz? Niestety z tego co zauważyłem zdecydowanie częściej ganimy drugą osobę niż kierujemy do niej jakaś pochwałę. Czy pochwaliłeś Żonę za to, że ugotowała pyszny obiad? Czy podziękowałaś Mężowi za to, że przywiózł Cię z pracy i nie musiałaś „wozić się” busem? Czy dałeś odczuć Żonie, że świetnie poprowadziła spotkanie biznesowe? A może Ty Żono powiedziałaś Mężowi: pięknie pomalowałeś pokój naszych dzieci!

Ktoś powie: to jest Jej/Jego obowiązek, więc za co mam dziękować?

U nas w małżeństwie Agnieszka nigdy nie miała problemów z tym, aby mnie chwalić za rzeczy, które wykonuje codziennie. Czasami wręcz byłem zaskoczony tym, że dziękuje mi nawet jak wyniosę śmieci do zsypu, czy odkurzę. Natomiast u mnie wyglądało to zupełnie inaczej. Nie miałem wyrobionego nawyku dziękowania, ponieważ tak jak pisałem wcześniej,  każdy jest za coś odpowiedzialny i do jej obowiązków należy wykonywać pewne czynności codziennie. Natomiast bardzo łatwo przychodziło mi zwracanie uwagi, krytykowanie, mówienie *nie da się tego zrobić *lub *dlaczego tego nie zrobiłaś w ten sposób … ? *Dosłownie na moich oczach widziałem czasem jak moja Żona, którą strasznie kocham z osoby pełnej entuzjazmu i radości, totalnie gaśnie po moich słowach. Często czuła się niedoceniana, a wykonywane czynności dnia codziennego lub inne obowiązki całkowicie Ją dobijały. Czasem wręcz słyszałem też: przecież Ty i tak będziesz niezadowolony jak Ja to zrobię. Strasznie mnie to dobijało, ponieważ byłem świadomy tego, że ranie moją Żonę, którą powinienem wspierać, a nie ciągle ganić!

Podczas jednej z naszej bardziej emocjonalnych rozmów Agnieszka powiedziała coś w stylu: *jeżeli chcesz mnie krytykować ok, ale na każdą uwagę chce usłyszeć 3 pochwały! *Pomyślałem sobie „prościzna”, tylko jak się później okazało … zupełnie nie potrafiłem Agi chwalić, a jak już coś „wymyśliłem” to często nie przechodziło mi przez gardło. Wtedy doszło do mnie, że chwalenia też się trzeba nauczyć! Chodziło jednak o moją Żonę i nasze małżeństwo, więc podjąłem wyzwanie i zacząłem nad sobą pracować. Na początku moje pochwały brzmiały bardzo sztucznie i razem wiedzieliśmy, że są one trochę wymuszone.

Z czasem jednak praktyka zrobiła swoje i miała miejsce taka sytuacja:  Aga do mnie przychodzi i z Jej wrodzonym entuzjazmem opowiada mi o kolejnym swoim pomyśle, a Ja Jej odpowiadam: *super pomysł Kochanie, teraz nie jesteśmy w stanie się tym zająć, ale zapisz tą myśl i wrócimy do niej w odpowiednim czasie. *Moją Żona po tym zdaniu prawie zemdlała 🙂 Po chwili usłyszałem: to wszystko? Nie skrytykujesz mojego pomysłu? Mam już przygotowane odpowiedzi na Twoją krytykę, a Ty tylko tyle mi powiesz? Ja wtedy zacząłem się śmiać i powiedziałem Jej, że cieszę się z efektów mojej pracy nad sobą, tym bardziej, że Agnieszka również to zauważyła. Teraz bardzo rzadko zwracam Żonie uwagę, w sposób który Ją rani. Raczej śmiejemy się z tego, że o czymś zapomniała lub coś zrobiła niedokładnie. A to zdarza się przecież każdemu!

Bardzo smutne jest natomiast to, jak jesteśmy w naszych rodzinach lub na męskim/damskim wypadzie i słyszymy jak ludzie narzekają na swoich małżonków. Pomyślcie drogie Panie jak wyglądają wasze spotkania w „babskim gronie”, a Wy Panowie przypomnijcie sobie spotkania w gronie facetów. Ile czasu na tego typu spotkaniach „objeżdża się” swoją drugą połówkę? *Moja Żona to jest … , nie no stary, a moja co ostatnio zrobiła!? Mój mąż jest beznadziejny … , twój to chociaż pracuje, a mój … . *Wtedy zaczynamy się wzajemnie nakręcać i licytować kto ma gorszą Żonę/gorszego Męża. Zamiast powalczyć o swoje małżeństwo w domu, „nakręcamy się” przeciwko ukochanej osobie poza domem i jak wracamy to… mamy tyle powodów do krytyki. A przecież ten człowiek, w którym się kiedyś zakochałaś/eś nadal w nim jest, tylko został stłamszony przez codzienność lub inną sytuację, o której trzeba porozmawiać w domu, a nie na piwie z kumplami czy z koleżanką w pracy!

Ksiądz Pawlukiewicz we fragmencie kazania, które jest poniżej, przytacza świadectwo pewnej kobiety, która zaczęła trochę na siłę chwalić Męża! Zmianę w Nim opisuje dokładnie tak: „ze sflaczałego faceta przeobraził się w pełnego radości i energii mężczyznę”. Trudno chyba o lepszą zachętę na wypróbowanie zasady 3 pochwały na 1 naganę, o której też wspomina ks. Pawlukiewicz w tym nagraniu.

Zapytajcie swoich Mężów co jest dla nich ważne i jak im możecie pomóc? Panowie, zapytajcie swoje Żony jak możecie sprawić, że będą się czuły jak księżniczki? Dla nas to żaden wysiłek, aby otwierać Żonie drzwi, puszczać przodem czy przytulić podczas spaceru, a dla kobiet to coś bardzo ważnego. Zacznijmy zmianę od siebie, ponieważ czekając, aż druga strona sama zacznie, możemy się niestety nie doczekać. Przypomnijmy sobie moment naszego ślubu i tego co tak naprawdę pokochaliśmy w sobie wzajemnie. To nadal w nas jest, tylko zostało zasypane przez różne sprawy, które nie załatwiliśmy między sobą. Zdobądźmy siłę do szczerej rozmowy i podejmijmy wyzwanie walki o nasze małżeństwo. Tej siły Wam i Nam życzę! 🙂